Showing posts with label gwara śląska. Show all posts
Showing posts with label gwara śląska. Show all posts

Wednesday, May 18, 2022

Umarła Maria Pańczyk-Pozdziej

Zmarła ma ogromną zasługę dla publicznego pojawienia się śląskiej mowy i tematów wcześniej niewygodnych. Zorganizował konkursy Po naszymu, czyli po śląsku.
Tak o tym pisze „Gwarek”, przypominając archiwalne wypowiedzi:

W 1971 r. została dziennikarką Radia Katowice. Pomowała śląską godkę i tradycje. Stąd między innymi emitowany w latach 1993-1999 w Telewizji Katowice cyklu programów "Sobota w Bytkowie" czy śpiewnik "Pośpiewomy po naszymu".

W 1993 roku odbyła się też pierwsza edycja konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku". To miał być konkurs gwary. Wydawało się, że jury będzie musiało wybierać pomiędzy historiami o karminadlach i modrej kapuście a wicami o Francku.

– Okazało się, że w gwarze, w języku serca, potrafią opowiedzieć znacznie więcej niż w języku literackim. Ślązacy przestali się wewnętrznie szamotać i zaczęli opowiadać historie, które często skrywali – powiedziała dziennikarzowi "Gwarka" w 2015 r. Maria Pańczyk-Pozdziej.

Gala podsumowująca pierwszą edycję odbyła się w Teatrze Śląskim w Katowicach. – To były czasy eksplozji śląskości, przyszło dwa razy więcej osób, niż mógł pomieścić teatr i każdy chciał wejść. Doszło do dantejskich scen – wspominała. – Przenieśliśmy się z galą do Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach, ale tam mogło się pomieścić 1000 osób i to dalej było za mało. Dlatego trafiliśmy do Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, gdzie jest sala z widownią na 2,5 tysiąca miejsc.

Dla wielu starszych osób przesłuchania konkursowe stały się czymś w rodzaju konfesjonału, nazywanego po śląsku suchatelnicą. – Przychodzili i opowiadali nieraz o bardzo traumatycznych przeżyciach. Jakby spowiadali się z historii, które przez lata w sobie nosili, a nie dzielili się nimi nawet z najbliższymi. Były to przeżycia wojenne, czy pustka po wyjeździe dzieci na Zachód – opowiadała Maria Pańczyk.

Wieszczono, że konkurs odejdzie do historii wraz z pewnym pokoleniem. Dlaczego? Bo gwarą mieli posługiwać się tylko ludzie starsi. Jak wspominała pomysłodawczyni, szybko okazało się, że malkontenci nie mają racji i trzeba wprowadzić kategorię dla dzieci i młodzieży. Zaczęto też przyznawać tytuł Honorowego Ślązaka Roku za zasługi dla Śląska.

Za zaangażowanie w propagowanie Śląska i Ślązaków Maria Pańczyk-Pozdziej była wielokrotnie nagradzana. Z naszych lokalnych wyróżnień to przyznawana przez powiat Nagroda Orła i Róży. Za  promowanie gwary i kultury śląskiej oraz Tarnowskich Gór otrzymała miejską nagrodę Srebrnego Skrzydła oraz tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

 Popularność przełożyła się na dobre wyniki wyborcze. Była radną Sejmiku Województwa Śląskiego od 2002 r., a w 2005 r. zdobyła mandat senatora RP. Rekordowy wynik przyniosły wybory w 2007 r., kiedy to na Marię Pańczyk-Pozdziej zagłosowało ponad 147 tysięcy wyborców.

Po 14 latach pracy w Senacie RP, w tym czterech jako wicemarszałek (2011-2015), nie wystartowała w wyborach parlamentarnych w 2019 r.

– W moim dotychczasowym biurze senatorskim przy ul. Opolskiej 1 w Tarnowskich Górach znalazła siedzibę fundacja "Po naszymu", której jestem fundatorem. Przeznaczyłam na jej powstanie różne nagrody, które przyznawano mi ostatnimi laty, w tym Nagrodę Orła i Róży, otrzymaną od samorządu powiatu tarnogórskiego w 2018 r. Celem fundacji jest propagowanie kultury i piękna gwary śląskiej w jej licznych odmianach, a ogólnie mówiąc śląskiej tożsamości, której nie powinno się odrywać od polskości – powiedziała w 2019 r. Maria Pańczyk-Pozdziej  dziennikarzowi "Gwarka".

Konkursowa „czelodka” spotykała się wielokrotnie i przyjaźniła ze swoją „Mamulką”. Zmarła senator negatywnie odnosiła się do idei języka śląskiego i niektórych jej wcieleń. Nie powinno się jednak negować wielkiego pozytywnego impulsu, jakim były wymienione wyżej inicjatywy.

Tuesday, October 22, 2019

Wciąż gwara śląska?

Zdawałoby się człowiekowi, że jest już jakiś konsens, wywołany między innymi faktami literackimi, czyli ukazaniem się książek po śląsku. Ludzie się nawzajem poprawiają, że właściwe terminy to język śląski, godka (śląska), etnolekt śląski. I cóż z tego, skoro w literaturze naukowej gwara śląska w znaczeniu nader niejasnym (literacka reprezentacja dialektu śląskiego?) ma się nieźle.
Oto stosunkowo nowy artykuł (2017) prof. Bogusława Wyderki pt. O stylizacji gwarowej dyskusyjnie.
Tekst oczywiście naukowo wartościowy, ale jednak czytanie o gwarze śląskiej brzmi anachronicznie, dla niektórych odbiorców drażniąco.
Kto uczciwy, nie neguje zmian, ciekawych zmian (proszę zerknąć np. na tekst Agnieszki Warnke w portalu culture.pl), ale tym bardziej mówienie „po dawnemu” przez specjalistów nie jest tak naturalne i niewinne jak u komentatorów niespecjalistów, którzy terminologię przejęli z nauczania szkolnego i mediów kilkadziesiąt lat temu.

Thursday, April 27, 2017

Polityczne losy śląskiego języka regionalnego

Obserwacje w tym blogu są głównie lingwistyczne, ale społeczny byt systemu językowego, zmiana jego prestiżu, statusu, miejsc i sposobów używania są elementem najszerzej pojmowanej polityki. W demokratycznych krajach kwestiami politycznymi zajmuje się parlament. W kolejnej już kadencji Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej kwestia języka śląskiego (jako języka regionalnego w rozumieniu Ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym) jest zgłaszana przez grupę posłów, tym razem po dwuznacznym wobec ówczesnego swojego posła Marka Plury procedowaniu (czytaj: przewlekaniu) sprawy przez Platformę Obywatelską w kadencji poprzedniej językiem śląskim chce się zająć .Nowoczesna Ryszarda Petru.
Marek Plura, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, liczy, że PO poprze Nowoczesną. Tak o tym powiedział w Radiu Piekary (w drugiej części rozmowy).

.Nowoczesna jakiś czas temu z hukiem zaczęła działania.
Tu link do wypowiedzi na ten temat zamieszczonych na portalu Silesion.pl.
Zaczęło się sympatycznie i nowocześnie. Czyli z hasztagiem #SzafnymyTo:

Fot. Adam Lejman-Gąska
Tygodnik Nowiny.rybnik.pl zrelacjonował ogłoszenie inicjatywy:
Entuzjastami dla zaproponowanej przez Nowoczesną ustawy są prof. Zbigniew Kadłubek (śląski intelektualista, Uniwersytet Śląski), Łukasz Kohut (regionalista z Rybnika) i Ilona „Potania” Chylińska (raperka z Mysłowic).
– Wszystkie te osoby, przyjaciele śląskiej godki, spotkały się z dziennikarzami w Muzeum Śląskim w Katowicach na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji inauguracji prac nad tą ważną dla Ślązaków ustawą - poinformował nas Bartosz Dudzik, dyrektor biura poselskiego Moniki Rosy w Katowicach.
Czy będzie to coś więcej niż deklaracja i akcja wizerunkowa, okaże się w przyszłości.
Nie jest to oczywiście sprawa oczywista i bezkonfliktowa — stąd długotrwałość i nieskuteczność poprzednich działań. Portal Kresy.pl tak pisze o tym samym zdarzeniu, jako o zmianie statusu „gwary śląskiej”:
Prawo i Sprawiedliwość nazwało pomysły Nowoczesnej szkodzącymi polskiej racji stanu.
Ten bardzo radykalny głos PiS to wypowiedź posła Stanisława Pięty, znanego z wypowiedzi ostrych i budzących kontrowersje. Jak zmiana polityki językowej szkodzi racji stanu? To zapewne zależy od sposobu jej pojmowanie. Dementi nie było.

Tuesday, April 11, 2017

Nowości śląskiej cybersfery. Hamlet ôd Shakespeare'a godo

Po śląsku coraz więcej się publikuje, ale rośnie też kreatywność. Marcin Melon, twórca przygód kōmisorza Hanusika, rozpoczął nową akcję, w której łączy się angielski — język internetowej komunikacji pokoleń młodszych, ze śląskim — czyli dziedzictwem przenoszonym w nowe czasy.

Portal silesion.pl przyjaźnie informuje o nowej książce Melona, Umrzik we szranku, ale używa terminu, który wielu „nowych Ślązaków” rozjusza, czyli gwara śląska:
Po ostatniej, eksperymentalnej części, która była równocześnie tłumaczona na język polski, tym razem autor był konsekwentny. Książka jest w całości napisana w śląskiej gwarze, języku jego serca jak wielokrotnie podkreślał, choć sam Melon zauważył pewne braki.
 Teraz na Facebooku pojawił się nowy, jak to się teraz mówi, projekt, ale po dawnemu to już przecież nie projekt, tylko efekt, produkt, mianowicie humorystyczno-edukacyjna strona Co by pedzioł Szekspir?

Oby była z tego lingwistyczno-humorystyczna wartość dodana, z korzyścią dla znajomości śląskiego w szerokim świecie i angielskiego na Górnym Śląsku.
Nie są to pierwsze śląskie rozmówki, ale w renesansowo-postindustrialnym sztafażu — najbardziej oryginalne.

Ten język śląski jest oczywiście wciąż in statu nascendi, a koordynacja wymaga wiele pracy. W każdym razie robienie rozmówek służy standaryzacji. Czujni czytelnicy, wśród nich, bodaj jako pierwszy, Bartłomiej Wanot, m.in. autor przekładów śląsko-wschodniosłowiańskich publikowanych na stronie czytomy.wordpress.com, zwrócili uwagę, że emblematyczne, sztandarowe górnośląskie słowo powinno się pisać przez ō, czyli pierōn. I tak wykuwa się przyszłość żywego, pisanego i mówionego języka górnośląskiego.


Monday, March 6, 2017

Fakty dokonane się dokonują. Język śląski

Ostatnio krytykowało się tutaj Dziennik Zachodni za używanie pseudośląskiej formy godoć zamiast godać (gŏdać w pisowni ślabikorzowej).

Dziś zwracamy uwagę, że na łamach tego pisma pojawia się nazwa języka (po uczonemu: lingwonim) język śląski. Ponieważ trzeba zachować odrobinę krytycznego dystansu, wyrażę wątpliwość, czy to wynik poważnego przełomu świadomościowego, czy również pewnej niefrasobliwości dziennikarskiej.
Przy okazji właśnie o lingwonimach. W książce Tomasza Wicherkiewicza pt. Regionalne języki kolateralne Europy – porównawcze studia przypadku z polityki językowej używa autor dwóch terminów: endolingwonim i egzolingwonim. Pierwszy to nazwa języka w danym języku, używana przez ludzi mówiących tym językiem, a druga, jak łatwo się domyślić, używana przez grupę zewnętrzną w stosunku do użytkowników „języka kolateralnego”.

 Jak to jest na Górnym Śląsku?
Po śląsku używa się nazw: godka ślōnsko (gŏdka ślōnskŏ).
W polszczyźnie ogólnej i jej regionalnej górnośląskiej wersji: gwara śląska, język śląski.
W obu tych systemach językowych pojawiają się też warianty bezprzymiotnikowe: godka, gwara. Gdy ktoś pisze, że gdzieś używa się godki lub że ktoś mówi wyłącznie gwarą, to kontekst regionalny jest tak jasny i wyraźny, że wiadomo, iż chodzi o (górno)śląski system językowy. Mimo że dobrym kontekstem porównawczym są kluski (?klōzki), które na Górnym Śląsku nie muszą mieć przymiotnika śląskie, żeby było wiadomo, o co chodzi, opowiadam się za dodawaniem do słowa godka przymiotnika (górno)śląska, zarówno w wersji śląskiej, jak i ogólnopolskiej.

Wracając do „Dziennika Zachodniego”. Odnotujmy tutaj więc kolejną „klikankę”, tym razem sprawdzającą znajomość „języka śląskiego”.

Tuesday, January 10, 2017

Zakaz gwary w Rudzie Śląskiej!?

Chyba zbyt nudno już było na tym blogu — same optymistyczne wpisy o tym, jak to różne języki in statu nascendi, w tym oczywiście i ten, którego używają zasiedziali mieszkańcy Górnego Śląska, zdobywają nowe przyczółki. A to media, a to tłumaczenia z angielskiego, niemieckiego lub greki. Nie zapominamy też o ciekawych i dużych projektach afirmacyjnych — bardzo dobrym przykładem jest koordynowane przez Pro Loquela Silesiana przedsięwzięcie „Poradzisz? Gŏdej!”.

Filmy i inne działania pokazują i przekonują, że mówienia po śląsku nie należy kojarzyć z prostactwem. Jeszcze do tego wrócimy.
„Dziennik Zachodni” piórem Agaty Pustułki zaalarmował wczoraj, że w Rudzie Śląskiej zakazują gwary (= mówienia po śląsku).
Wywołało to oczywiście komentarze godnościowe (hańba! krzywdzą nas!), jak i żarty, ale odwracające sytuację nadawczo-odbiorczą, czyli przedstawiające bezradność lekarzy (w latach powojennych na pewnych obszarach głównie przyjezdnych) wobec opisujących swoje przypadłości górnośląskich pacjentów, ze szczególnym uwzględnieniem bolŏkōw i kucaniŏ.
Zarządzenie Kierownika Przychodni Specjalistycznej SP ZOZ w Rudzie Śląskiej z 25 listopada 2016 r. nie jest dokumentem nadzwyczajnym.

Niemal w każdej firmie udziela się pracownikom instrukcji, w jaki sposób mają się odnosić do klientów, w tym akurat razie — pacjentów. Nie podaję w wątpliwość istnienia skarg na nieuprzejme zachowanie pracownic i pracowników rejestracji oraz administracji wobec pacjentów. Od tego jednak momentu zaczynają się elementy sporne, które pragnę skomentować, wyjaśnić sobie samemu, a przy okazji może jeszcze ktoś skorzysta. Mianowicie:
— mówienie językiem danego miejsca, regionu, a także językiem ogólnym (w Polsce polskim) z pewnymi regionalnymi elementami, jak fonetyka, intonacja zdaniowa i słownictwo, nie jest samo przez się nieuprzejme;
— zatem wysunięcie jako pierwszego nakazu „zwracamy się w języku polskim, nie stosujemy gwary” może budzić uzasadnione wątpliwości, a także bardziej złożone i emocjonalne reakcje; wiele już godzin przedyskutowano na temat tego, czym jest mowa górnośląska. Na gruncie prawnym (inicjatywy zmiany status quo nie odniosły sukcesu) dialekt śląski (gwara śląska to rozpowszechnione, lecz błędne pojęcie) nie może być przeciwstawiany językowi polskiemu, albowiem uznaje się go za składnik polszczyzny, a Ustawa o języku polskim zaleca szacunek dla gwar. Zakaz „stosowania gwary” nie jest wyrazem szacunku do niej.
Co więcej: o ile się orientuję, naczelną zasadą wszelkich instytucji jest dobre obsługiwanie klientów, stwarzanie atmosfery dla nich komfortowej. Tym bardziej w odniesieniu do ludzi potrzebujących pomocy lekarskiej wydaje mi się, że potencjalne obcesowe, separujące, „przywołujące do porządku”, stygmatyzujące użycie (przez autochtonów podporządkowujących się zarządzeniu) wobec autochtonów języka standardowego w odpowiedzi na zapytanie w regio-/etnolekcie śląskim, byłoby przykładem urzędowej nieuprzejmości.
Przecież współczesna kultura i życie społeczne przynoszą raczej wiele przykładów włączania do praktyki życia społecznego wrażliwości, empatii oraz zakazów dyskryminacji. Powiedzmy wprost: po instytucji takiej jak przychodnia w Rudzie Śląskiej spodziewałbym się raczej umieszczenia naklejek Godōmy po ślōnsku, a nie wytwarzania napięcia w niełatwej dla pacjentów sytuacji, a także w żmudnej i odpowiedzialnej pracy personelu przychodni.

Najgorsze jest pomieszanie pojęć

Najdalszy jestem od włączania się w chóralne okrzyki: biją naszych! Mamy tu do czynienia z powszechną w naszym kraju (i nie tylko) niekompetencją. Wiemy dobrze od czasów badań znanego socjologa medycyny (i królewskiego błazna) Stańczyka, że na leczeniu zna się każdy. To oczywiście żenujące w zestawieniu z profesjonalną sztuką lekarską. Lecz i odwrotnie: dyplom lekarski nie obdarza jego posiadacza kompetencjami językoznawczymi. W artykule zacytowano wypowiedź dr Alicji Gałuszki-Bilińskiej:
— Niektórzy pacjenci nie życzą sobie zwrotów gwarowych. Nie można mówić do kogoś „babciu”, bo to nie jest nasza babcia, tylko ma swoje wnuki. (...) — Nie mam nic przeciwko gwarze, ale nie w kontaktach z pacjentami.

„Babciu” jest niegrzeczne
Nie zgadzam się z utożsamieniem formy „babciu” ze śląską gwarą (rudzką). O ile mi wiadomo, na ‘matkę matki lub ojca’ mówi się po śląsku: babka, starka, ōma. Jeśli do starszych kobiet personel recepcji zwraca się per „babciu”, to jest to naganne, ale na gruncie polszczyzny i polskiej grzeczności językowej. Relacje polski język ogólny — gwara śląska Rudy Śląskiej nie mają tu nic do rzeczy. Takie „babciu” nie jest czułe, lecz protekcjonalne, a to instytucja ochrony zdrowia ma służyć pacjentowi, nie zaś ustawiać go jako mniej ważnego partnera dialogu.

„Czekej pan” i „czekaj pan” są tak samo niegrzeczne

Taki zwrot ma coś wspólnego z górnośląskim systemem językowym. Jest to końcowe -ej w formie trybu rozkazującego. Jednak to nie owo śląskie -ej jest przecież problemem. Cała konstrukcja jest odpowiednikiem ogólnopolskiego „czekaj pan”, które jest niegrzeczne. Tak samo niegrzeczne w wersji polskiej i śląskiej. W XIX wieku była to forma powszechnie stosowana, a dziś jest bardzo potoczna, na pewno nieuprzejma. Poprawnie i grzecznie: „proszę zaczekać”, „zechce pan zaczekać”, „niech pan chwilę poczeka” (niektórzy mają do tego „niech” zastrzeżenia, ale to osobny temat). Takie polsko-śląskie hybrydy są efektem kilkudziesięcioletniego kontaktu językowego.

Mówienie per „wy”

„Wy” to osoba druga, a nie trzecia. Tego uczą w szkole podstawowej. Tak niekompetentna analiza form językowych i zachowań grzecznościowych dokonana w omawianym zarządzeniu naraża twórców i redaktorów dokumentu na kompromitację.
Co więcej: mówienie przez „wy” jest bardzo grzeczne! Jeśli mówimy o cechach wspólnych śląszczyzny z językiem staropolskim (ale też po prostu z innymi językami słowiańskimi), to właśnie pluralis w odniesieniu do osób starszych jest wyrazem szacunku. Wręcz przeciwnie do „czekaj (czekej) pan”, które przywodzi na myśl propozycję „kup pan cegłę” formułowaną wobec nas w ciemnym zaułku. Takie „wy” jest również w użyciu w Małopolsce — byłem świadkiem takich relacji językowych na dość wysokim szczeblu instytucjonalnym. Nie widziałem, żeby tam to kogoś uraziło. Raczej starsze osoby czują się właśnie docenione, traktowane należycie, z szacunkiem i bezpieczne.

Ortografia

Gdybyśmy nie robili błędów, nikt by nam ich nie wytykał. Skoro jednak poucza się pracowników o użyciu właściwych (pożądanych) form językowych, nie powinno się pisać „nie zastosowanie się”, bo to błąd ortograficzny. Poprawna pisownia rzeczowników z nie jest łączna, tj. niezastosowanie się.

Jak grzecznie witać się i żegnać z ludźmi po polsku?

Najprzykrzejsze jest to, że potępia się rzekomą „gwarę”, a jako wzorce zachowań nie proponuje się tradycyjnych polskich przywitań i pożegnań, ale budzące niechęć kalki z angielskiego! Językoznawcy polscy napisali wiele na temat natrętnego kopiowania niepolskich formuł „w czym mogę pomóc” i „miłego dnia”. Miłośnicy polszczyzny raczej powinni dbać o używanie uprzejmych polskich „czym mogę służyć” i neutralnego „do widzenia”. Ktoś, kto wychodzi w gipsie czy z plikiem recept nie ma i nie będzie miał miłego dnia. Nie chodzi jednak o takie udosławnianie, że mówienie „do widzenia” wróżyć ma następną bytność w przychodni.
Grzeczność ma swoje reguły. Jedną z nich jest bycie wyrozumiałym. Gdyby zaistniały jakiekolwiek kłopoty ze zrozumieniem czegokolwiek, zawsze można powtórzyć. A to, że można mieszkać kilkadziesiąt lat w Rudzie Śląskiej i nie „chwytać” lokalnych elementów językowych (typu dochtōr, sztok, bydzie), również wymaga osobnego namysłu. Jednak gdy do czegoś takiego dochodzi, rolą personelu jest spróbować przejść na język pacjenta, a nie gromić go, że nie rozumie po naszymu. Gdyż dobro i dobrostan pacjenta muszą  stać na pierwszym miejscu.

Wszelkie inne zalecenia dotyczące kultury zachowania się w miejscu pracy i podczas pracy uważam za w pełni zrozumiałe i uzasadnione. Po co więc było wplątywać do tego „gwarę”?

Saturday, July 23, 2016

Facebook po śląsku! Społecznościowy sukces

Media obiegła wieść, że od 22 lipca 2016 r. ślōnskŏ gŏdka / ślōnsko godka / dialekt śląski / gwara śląska — jest na oficjalnej liście języków, których można używać na Facebooku. Tak, tak to zwykle wyglądało. Polskie media nie używają raczej pojęcia język śląski.
Bezwzględnie jest to pozytywna wiadomość. Istotne również było, że to tłumaczenie w znacznej mierze dokonało się „społecznościowo”, że wiele osób poświęciło swój czas, by ten projekt realizować.
Najważniejszy jest sam wydźwięk tego wydarzenia. Łączy się on z zasygnalizowanym na wstępie pojęciowym rozchwianiem, które dotyczy ortografii, gramatyki i doboru słownictwa w obrębie samej górnośląskiej wspólnoty komunikacyjnej oraz — co wielu działaniom dodaje energii lub ją odbiera, czyli braku uznania przez odpowiednie struktury państwowe w Polsce.
Uznanie gwary za język to nie ciekawostka, lecz zjawisko, które powinno wywołać rezonans także w świecie nauki i edukacji.
Tłumaczenie bardzo dużej ilości specyficznie ujętego słownictwa, częściowo technicznego, częściowo dotyczącego życia społecznego, reakcji, emocji itd. to ważny krok do standaryzacji stylistycznej kształtującego swoje nowe style i obszary użycia języka (górno)śląskiego. Jeśli przeważą innowacje, wyrównanie analogiczne, jeśli masa krytyczna różnic w stosunku do tradycyjnego terytorialnego śląskiego idiomu zostanie przekroczona, być może trzeba będzie mówić o języku nowogórnośląskim. W każdym razie o jego użyciu i kształcie zdecydowali jego użytkownicy. Sposób istnienia i normalizacji rysuje się nieco ambiwalentnie, ale chciałbym tu wyrazić ostrożny optymizm.
Ciekawe, czy da się sprawdzić, ile osób przełączyło menu Facebooka na śląski. To może być bardzo ciekawa informacja.


Na językowe analizy tłumaczeń i krytyki oraz pochwały poszczególnych rozwiązań przyjdzie czas. Dziś raczej warto świętować. Zatem: Mŏm to rŏd i beztōż: Przaja tymu.



Sunday, July 19, 2009

Spyra i Piłotek


Zmarły w 1975 roku Antoni Spyra opracował szereg opowiadań napisanych barwną gwarą. Jego
"Kaliwodzino", "Węglarz" czy "Siemianowickie lynie", a także niektóre utwory poetyckie cechuje lapidarność i autentyzm. Niewiele wiemy o "Piłotku", ludowym pisarzu z Łąki zmarłym po wojnie.
Spyra Aleksander, 1981, Kultura ludowa regionu pszczyńskiego, Tow. Miłośników Ziemi Pszczyńskiej, Pszczyna, [s. 121].

Gdzie są teksty tu wymienionych twórców?



Where are texts?

Monday, August 11, 2008

Annaberg Góra Świętej Anny

Przezwiska Ślązaków z różnych dzielnic
i dlaczego ludzie przychodzą na Górę Świętej Anny.


Za era*, hónór i szczejściy se to licza, że tu na tym miejscu mogã [...] tak uod sómsiednich ludzi inszygo dijalektu zgardzónóm mouvų jako w jej uobrónie tu rzóńdzić.

Bo, za proudy, to jes tak: ludzie polscy z gór**, tã s tych smandów uod Bytónia przezywajóm nous BAŃDZIOCHY i HANOUKI. Ci uod Uopolo, co my ich nazywómy KRYJSIOUKI, zajś padajų — jag ech dopiyro w ostaniym czajsiej sie dowiedzioł — na nous KOBYLOURZY. Zajś ci za Uodrų, my padómy na nich BAJOUKI, zajś nous przezywajų BRYJOURZY.

I z tygo biera tyn wzniósek, że niyma miedzy tymi ludźmi rozmajtygo polskygo dijalektu żoudnej braterskej miyłojści [...] ci górnoślynscy ludzie pospołu, coj sie tyczy mouwy, sobie nie pszajų [...], ale wszyjscy jednak tã Górã naszã czczų i wiele mogų uodwiydzajų, tak że co rok wiync-i jak sto tysiync-i ze wszyskich uokolic Górnygo Ślónska tam przichodzų.

A czamu to? Ja, bo na ti Górze Świynty Anny znejdzie każdi co szukoł, te zdrowiy na duszy i na ciele.

* Por. niem. Ehre.
** Góry to kopalnie (Bergwerke).
*** smędy to dymy (fabryczne)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tekst zapisał fonograficznie Reinhold Olesch, którego babka mieszkała w Górze Świętej Anny. Oryginał pisownią fonetyczną znajduje się w książce Olescha: Beiträge zur oberschlesischen Dialektforschung. Die Mundart der Kobylorze, Leipzig 1937, s. 67–68 i 71.

Fragmenty tutaj podane zaczerpnięte zostały z przedruku w Wyborze polskich tekstów gwarowych Kazimierza Nitscha, wyd. 3, PWN, Warszawa 1968, s. 61–62.
Adaptacja graficzna ‒ ja.

Thursday, July 24, 2008

Danga - mowa śląska

Cisek: Chcą ocalić śląską gwarę
21.07.2008
Pierwsze spotkanie Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy "Danga" odbyło się
w sobotę w gospodarstwie agroturystycznym Alojzego Ketzlera w Cisku.
Towarzystwo zarejestrowano na początku czerwca. Większość pierwszego
zebrania pochłonęły sprawy organizacyjne. Przyjęto także trzech nowych
członków. Warto zaznaczyć, że na spotkaniu królował język śląski w różnych
odcieniach, bo członkowie pochodzą z różnych części Śląska, a nawet Niemiec.
Prezesem Dangi jest Józef Kulisz ze Strzebinia koło Lublińca, wykładowca
Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Pomysłodawcą i współzałożycielem jest
Grzegorz Wieczorek, który wydaje pismo w języku dolnołużyckim w Cottbus oraz
jest autorem kilkunastu poradników na temat prawidłowej wymowy śląskiego
języka.
- W skład naszego stowarzyszenia wchodzą różne organizacje: Ruch Autonomii
Śląska, Związek Górnośląski i Mniejszość Niemiecka. Są też ludzie nigdzie
nie zrzeszeni - mówi Grzegorz Wieczorek. - Naszym głównym celem jest ochrona
śląskiej mowy. Natomiast stanowczo protestujemy przeciwko mieszaniu nas do
polityki - dodał.
[...]
- Gwara śląska różni się między regionami, co było słychać na naszym
spotkaniu, a normy i zasady już są, musimy je tylko wydobyć z zapomnienia -
powiedział "Gazecie Opolskiej" Grzegorz Wieczorek.
Grażyna Kosubek - POLSKA Gazeta Opolska
http://opole.naszemiasto.pl/kultura/877570.html

Tuesday, July 22, 2008

Gwara śląska - śląski język regionalny

"Dla młodych Ślązaków polityka jest mniej istotna od kultury. Stąd ich zaangażowanie w działania na rzecz gwary śląskiej. Długosz jest członkiem stowarzyszenia Danga (z siedzibą w Cisku), które chce skodyfikować zapis i wymowę gwary śląskiej. O tym, czy gwara może być uznana za język, debatowano ostatnio - także z udziałem Opolan - w Katowicach. Są głosy, by poprawić ustawę o mniejszościach w taki sposób, by język śląski zyskał status języka regionalnego, jaki ma dziś tylko język kaszubski. Te działania pilotuje śląski poseł Lucjan Karasiewicz (dziś niezależny, kilka miesięcy temu odszedł z PiS-u). - By zgłosić projekt noweli, potrzebujemy 15 podpisów. Liczę na posłów z województw śląskiego i opolskiego - mówi nam Karasiewicz. - Być może zrobimy to już na pierwszym wrześniowym posiedzeniu po wakacjach."
http://opolskie.naszemiasto.pl/wydarzenia/875110.html

Monday, May 26, 2008

Dialektologie - Georg Wenker - Oberschlesien

23. Wir sind müde und haben Durst, http://www.diwa.info/main.asp]

Prężynka: Są my słabi i chce nął sie pić; (Feleszko 1999: 67); Józefów: Mychmy są słabi i chce noł sie pić (jw.: 68); Żabnik: Sąchmy słabi i chce nął sie pić (jw.: 69); Oracze: My są słabi i chce nam się pić (jw.: 70); Zwiastowice: Mychmy są słabi a chce nam się pić (jw.); Strzeleczki: Mychmy są słabi a mąmy dószt (jw.: 71)

Tuesday, May 20, 2008

Socialist about Teschen Silesian Dialect

Tadeusz Reger, osiadłszy w Cieszynie, od I-go lipca 1897 r. zaczął wydawać „Równość", którą drukowano w 1500 egzempla­rzach. Propaganda szła coraz raźniej, chociaż Krakowianie na­potykali w niej znaczne trudności. Warunki bowiem prawne na Śląsku były odmienne, niż w Galicji, a przytem niezawsze można było zrozumieć gwarę ludową śląską lub „ohydny żargon czesko-polski”, którym mówili górnicy. „Po upływie 6 lat — pisze Banita w styczniowym „Przedświcie” 1899 r. — nie tyle my nauczyliśmy się tych żargonów, ile raczej nauczyliśmy ludzi ro­zumieć, a nawet mówić czysto i poprawnie po polsku”. Jak gorliwą była propaganda w księstwie Cieszyńskim, możemy to widzieć ze sprawozdania Tadeusza Regera na zjeździe partji socjalistycznej w 1899 roku. W cjągu roku odbyło się tam 74 zgromadzeń ludowych, 1,200 zawodowych, 600 poufnych.

Limanowski Bolesław, 1921, Odrodzenie Narodowości, s. 51.

Monday, May 5, 2008

Upper Silesian Text





Source:
Zaręba, Alfred, 1961, Śląskie teksty gwarowe, Kraków, s. 131.
Title: Uo utopcu.
Narrator: Otylia Malikowa, born ca. 1924.
Place: Smolarnia, gmina Strzeleczki, powiat krapkowicki (Krapkowice), województwo opolskie = Pechhütte (Dziedzützer Pechhütte), Gem. Strehlitz, Kreis Krappitz, Wojewodschaft Oppeln