Showing posts with label Marcin Melon. Show all posts
Showing posts with label Marcin Melon. Show all posts

Tuesday, May 16, 2017

In statu moriendi?

Jutro spotkanie na temat śmierci ślōnskij godki. Podejście ponowoczesne. Naruszanie decorum. Projekt firmuje partia polityczna.

Tuesday, April 11, 2017

Nowości śląskiej cybersfery. Hamlet ôd Shakespeare'a godo

Po śląsku coraz więcej się publikuje, ale rośnie też kreatywność. Marcin Melon, twórca przygód kōmisorza Hanusika, rozpoczął nową akcję, w której łączy się angielski — język internetowej komunikacji pokoleń młodszych, ze śląskim — czyli dziedzictwem przenoszonym w nowe czasy.

Portal silesion.pl przyjaźnie informuje o nowej książce Melona, Umrzik we szranku, ale używa terminu, który wielu „nowych Ślązaków” rozjusza, czyli gwara śląska:
Po ostatniej, eksperymentalnej części, która była równocześnie tłumaczona na język polski, tym razem autor był konsekwentny. Książka jest w całości napisana w śląskiej gwarze, języku jego serca jak wielokrotnie podkreślał, choć sam Melon zauważył pewne braki.
 Teraz na Facebooku pojawił się nowy, jak to się teraz mówi, projekt, ale po dawnemu to już przecież nie projekt, tylko efekt, produkt, mianowicie humorystyczno-edukacyjna strona Co by pedzioł Szekspir?

Oby była z tego lingwistyczno-humorystyczna wartość dodana, z korzyścią dla znajomości śląskiego w szerokim świecie i angielskiego na Górnym Śląsku.
Nie są to pierwsze śląskie rozmówki, ale w renesansowo-postindustrialnym sztafażu — najbardziej oryginalne.

Ten język śląski jest oczywiście wciąż in statu nascendi, a koordynacja wymaga wiele pracy. W każdym razie robienie rozmówek służy standaryzacji. Czujni czytelnicy, wśród nich, bodaj jako pierwszy, Bartłomiej Wanot, m.in. autor przekładów śląsko-wschodniosłowiańskich publikowanych na stronie czytomy.wordpress.com, zwrócili uwagę, że emblematyczne, sztandarowe górnośląskie słowo powinno się pisać przez ō, czyli pierōn. I tak wykuwa się przyszłość żywego, pisanego i mówionego języka górnośląskiego.


Tuesday, May 31, 2016

Dwa fejsbukowe wpisy śląskie

Najbardziej podoba mi się, gdy idzie nowe, a dawne nie jest zaniedbywane. I coś takiego właśnie zbiegło się na moim facebookowym... jak tam się to nazywa? feedzie? osi czasu?
Nowe: Klaudiusz Kaufmann, aktor i bloger kulinarny (Chop w kuchni) ogłasza, że powstanie śląski audiobook z Kōmisorzym Hanusikym Marcina Melona:

Lubia łajzić w niyznane: piyrszy ślōnski blog kulinarny już je, terozki czas na piyrszego ślōnskigo audiobooka. Już we lato bydziecie mogli sie posuchać "Kōmisorza Hanusika" Marcina Melōna, kerego czytać byda jo, Klaudiusz Kaufmann 😉

Tradycyjne: Bogdan Dzierżawa zaś, autor książek (Utopek z Wielopola i Z biegiem Rudy) i felietonów w „Nowinach”. emeryt i internauta (Utopkowa zegrodka), sfotografował taki kwiat i skomentował: Kokoci galoty pod wieczór świycom.
Żeby się tradycyjne z nowym dobrze łączyło, potrzebny jest fundament wiedzy. „Utopek” mówi, że to są kokoci galoty. A jak to jest po łacinie? Słownik gwar śląskich podaje, że w nieodległej od Rybnika Olzie w pow. wodzisławskim kokoci galoty to pol. nasturcja (Tropaeolum majus). A to jest być może irys.