Showing posts with label język śląski. Show all posts
Showing posts with label język śląski. Show all posts

Wednesday, December 7, 2022

Spółka z o. o. - Fakty Autentyczne. Podsumowanie | | Ryjek 26. Premiery...

Kabaretowa promocja Rybnika i afirmacja miejscowego języka. Ni!

Wednesday, October 26, 2022

Henryk Jaroszewicz, Zasady pisowni języka śląskiego, 2022

Ta książka powinna zamknąć usta oszczercom, zaślepionym zaś otworzyć oczy, przeciwnikami wstrząsnąć, a dla sceptyków być kolejnym argumentem wartym rozważenia. Czy tak się stanie, nie wiadomo, ale mamy do czynienia z podręcznikowym w każdym znaczeniu tego słowa realizowaniem się procesu kształtowania się nowego standardu językowego – języka śląskiego, jak dobrze widać na okładce.

Henryk Jaroszewicz, Zasady pisowni języka śląskiego. Studium normatywne, Siedlce: [i]WN. Wydawnictwo Naukowe IKR[i]BL, 2022. ISBN 978-83-66597-42-6

Na okładce widzimy oprócz rekomendacji recenzentki prof. Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego i recenzenta prof. Tomasza Kamuselli z University of St Andrews informacje o tym, czym ta książka jest i co w niej mogą znaleźć także nielingwiści: Podstawowe informacje o języku śląskim, zasady ortografii, słownik ortograficzny, dodatek gramatyczny.

Co się kończy, a co zaczyna?

Istnienie śląskiego języka literackiego obwieszczałem, wziąwszy do ręki książkę Mirosława Syniawy Dante i inksi. Teraz mamy do czynienia z jego porządkowaniem. Wszystko, a przynajmniej bardzo wiele zależy oczywiście od recepcji propozycji normatywnych zawartych w książce wrocławskiego slawisty wychowanego w Gliwicach. Pewne jest, że udające wystąpienia lingwistyczne popisy kabareciarzy i odwrotnie – żenujące i ludyczne bez żadnego celu wystąpienia uczonych wszelkich specjalności na temat „gwary śląskiej” jako tworzywa literatury winny się zakończyć.
Podręcznikowo, czyli tak, jak to opisują podręczniki socjolingwistyczne, opierając się na schemacie Einara Haugena:
W zasadzie całość procesu i kontrowersji przechodzenia „dialektu” do „języka”, od gwary do standardu, opisał w 1966 roku Einar Haugen w artykule Dialect, language, nation. W jego podsumowaniu wyliczone są etapy: a) wybór normy, b) kodyfikacja formy, c) ukształtowanie funkcji oraz d) akceptacja przez wspólnotę (Haugen 1980: 192). W teoretycznych opisach etapów normowania (standaryzacji) języków można zresztą wyróżnić więcej etapów. Maciej Czerwiński za Miloradem Radovanoviciem wylicza ich dziesięć, ale przyznaje, że w badaniach konkretnych tekstów i zjawisk jest to model niepraktyczny. Składają się nań:
1) selekcja (wybór dialektu-idiomu, który ma służyć jako język),
2) opis (gramatyki opisowe, słowniki),
3) kodyfikacja (wyposażenie go w środki umożliwiające komunikację),
4) elaboracja,
5) akceptacja (oficjalna i nieoficjalna),
6) implementacja,
7) ekspansja,
8) kultywacja (poprzez edukację i media),
9) ewaluacja,
10) rekonstrukcja (Czerwiński 2005: 39)

Einar Haugen, 1980, Dialekt, język, naród, przeł. Krzysztof Biskupski, [w:] Język i społeczeństwo, wybrał i wstępem opatrzył Michał Głowiński, Czytelnik, Warszawa, s. 169–194.

Marcin Czerwiński, 2005, Język – ideologia – naród. Polityka językowa w Chorwacji a język mediów, scriptum, Kraków.

Skończyć się też powinny, ale na pewno do tego nie dojdzie, publikacje, których autorki i autorzy biadają nad upadkiem śląszczyzny, zanikiem mowy, ale leseferystyczną i anarchiczną, opartą na niewiedzy amatorską grafią przyczyniają się do wytwarzania obrazu ortograficznego bezhołowia.
Silnej frakcji twierdzącej, że kontynuuje zasady pisowni Feliksa Steuera, przypadnie rola albo jedynych sprawiedliwych obrońców śląskości przed polonizującym wpływem pisowni „ślabikorzowej”, albo „frakcji rozbijackiej”, albo górnośląskich miłośników staropolskiego zwyczaju podkreślania swej pozycji za pomocą liberum veto. Nie jest rolą wpisu blogowego przewidywanie przyszłości i pouczanie użytkowników języka (górno)śląskiego o wyższości książki przemyślanej i wydanej nad konkurencyjną propozycją kodyfikacyjną. Bo tej drugiej nie ma.
Ta książka została opracowana przez naukowca i z uwzględnieniem sensownej naukowej metodologii – dobór źródeł, sprawdzenie frekwencji form było możliwe dzięki korpusowi języka śląskiego (muszę się podszkolić) i innym dość obszernym a wartościowym i obecnym w śląskiej logosferze publikacjom drukowanym oraz portalom takim jak Wachtyrz, nota bene patron medialny książki. Przy okazji podaję link do wywiadu z Henrykiem Jaroszewiczem.


Norma się utrze?

Są to pierwsze wrażenia, a nie całościowa recenzja. Jeśli sił i czasu wystarczy, może będę w stanie ją napisać. W słowniku zwraca uwagę to, że formą podstawową przymiotników jest żeńska. Wśród zasad ortograficznych można zauważyć postulowane zresztą także dla języka polskiego (m.in. przez Witolda Mańczaka i Józefa Kąsia) pisanie nazw mieszkańców miejscowości od dużej litery (np. Chorzowiŏk). W niektórych kwestiach słownik wprowadza wariantywność i oddaje głos subnormom regionalnym, np. zapis kwieci|e| wskazuje, że na części śląskiego terytorium językowego panuje typ kwieci. Będziemy obserwować zakres zachowania i kształtowania się tych subnorm, a może procesy unifikacyjne.

Jest gdzie sprawdzić

Niech mi wybaczą Czytelnicy i Autor, ale mówiąc o błędzie (oko korektora tak już działa!), podam przykład z samej książki. Najłatwiej zacząć lekturę od końca, czyli od Streszczyniŏ. Czytamy tam:
(...) decyzyje ôrtograficzne ôparte sōm atoli nojwiyncyj na autorskij analizie jynzyka, kery funguje w piśmiynnictwie tworzōnym dzisioj po ślōnsku. (s. 195)

Zastanowiły mnie dwie formy: funguje i dzisioj. Słusznie mnie zastanowiły. Na stronie 75 odnalazłem dzisioj pw. [= porównaj ze wzorcowym] dzisiej, a na stronie 78 czasownik fōngować, a więc Tłumacz sie chachn_?_ł. Znak zapytania jest w miejscu wątpliwości — czy ma tam być chachnył, chachnoł czy chachnōł. Nie wszystkie bowiem formy wszystkich koniugacji umiałem odnaleźć w skądinąd bardzo dobrze przemyślanym i czytelnie opracowanym Dodatku gramatycznym (s. 173–190).

Zachęta

Nie kwękać. To dobra, lekka, przejrzysta pomoc dla piszących. Z pewnością nie jest to ostatnie wydanie, bynajmniej też nie pierwsze, choć najdojrzalsze i najbardziej kompetentnie wykonane. Posłużmy się więc hasłem Stanisława Neblika: gŏdej, czytej, pisz. Na przekór obawom, że Śląsk i jego język przede wszystkim zanikają.




Wednesday, May 18, 2022

Umarła Maria Pańczyk-Pozdziej

Zmarła ma ogromną zasługę dla publicznego pojawienia się śląskiej mowy i tematów wcześniej niewygodnych. Zorganizował konkursy Po naszymu, czyli po śląsku.
Tak o tym pisze „Gwarek”, przypominając archiwalne wypowiedzi:

W 1971 r. została dziennikarką Radia Katowice. Pomowała śląską godkę i tradycje. Stąd między innymi emitowany w latach 1993-1999 w Telewizji Katowice cyklu programów "Sobota w Bytkowie" czy śpiewnik "Pośpiewomy po naszymu".

W 1993 roku odbyła się też pierwsza edycja konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku". To miał być konkurs gwary. Wydawało się, że jury będzie musiało wybierać pomiędzy historiami o karminadlach i modrej kapuście a wicami o Francku.

– Okazało się, że w gwarze, w języku serca, potrafią opowiedzieć znacznie więcej niż w języku literackim. Ślązacy przestali się wewnętrznie szamotać i zaczęli opowiadać historie, które często skrywali – powiedziała dziennikarzowi "Gwarka" w 2015 r. Maria Pańczyk-Pozdziej.

Gala podsumowująca pierwszą edycję odbyła się w Teatrze Śląskim w Katowicach. – To były czasy eksplozji śląskości, przyszło dwa razy więcej osób, niż mógł pomieścić teatr i każdy chciał wejść. Doszło do dantejskich scen – wspominała. – Przenieśliśmy się z galą do Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach, ale tam mogło się pomieścić 1000 osób i to dalej było za mało. Dlatego trafiliśmy do Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, gdzie jest sala z widownią na 2,5 tysiąca miejsc.

Dla wielu starszych osób przesłuchania konkursowe stały się czymś w rodzaju konfesjonału, nazywanego po śląsku suchatelnicą. – Przychodzili i opowiadali nieraz o bardzo traumatycznych przeżyciach. Jakby spowiadali się z historii, które przez lata w sobie nosili, a nie dzielili się nimi nawet z najbliższymi. Były to przeżycia wojenne, czy pustka po wyjeździe dzieci na Zachód – opowiadała Maria Pańczyk.

Wieszczono, że konkurs odejdzie do historii wraz z pewnym pokoleniem. Dlaczego? Bo gwarą mieli posługiwać się tylko ludzie starsi. Jak wspominała pomysłodawczyni, szybko okazało się, że malkontenci nie mają racji i trzeba wprowadzić kategorię dla dzieci i młodzieży. Zaczęto też przyznawać tytuł Honorowego Ślązaka Roku za zasługi dla Śląska.

Za zaangażowanie w propagowanie Śląska i Ślązaków Maria Pańczyk-Pozdziej była wielokrotnie nagradzana. Z naszych lokalnych wyróżnień to przyznawana przez powiat Nagroda Orła i Róży. Za  promowanie gwary i kultury śląskiej oraz Tarnowskich Gór otrzymała miejską nagrodę Srebrnego Skrzydła oraz tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

 Popularność przełożyła się na dobre wyniki wyborcze. Była radną Sejmiku Województwa Śląskiego od 2002 r., a w 2005 r. zdobyła mandat senatora RP. Rekordowy wynik przyniosły wybory w 2007 r., kiedy to na Marię Pańczyk-Pozdziej zagłosowało ponad 147 tysięcy wyborców.

Po 14 latach pracy w Senacie RP, w tym czterech jako wicemarszałek (2011-2015), nie wystartowała w wyborach parlamentarnych w 2019 r.

– W moim dotychczasowym biurze senatorskim przy ul. Opolskiej 1 w Tarnowskich Górach znalazła siedzibę fundacja "Po naszymu", której jestem fundatorem. Przeznaczyłam na jej powstanie różne nagrody, które przyznawano mi ostatnimi laty, w tym Nagrodę Orła i Róży, otrzymaną od samorządu powiatu tarnogórskiego w 2018 r. Celem fundacji jest propagowanie kultury i piękna gwary śląskiej w jej licznych odmianach, a ogólnie mówiąc śląskiej tożsamości, której nie powinno się odrywać od polskości – powiedziała w 2019 r. Maria Pańczyk-Pozdziej  dziennikarzowi "Gwarka".

Konkursowa „czelodka” spotykała się wielokrotnie i przyjaźniła ze swoją „Mamulką”. Zmarła senator negatywnie odnosiła się do idei języka śląskiego i niektórych jej wcieleń. Nie powinno się jednak negować wielkiego pozytywnego impulsu, jakim były wymienione wyżej inicjatywy.

Wednesday, February 23, 2022

Psychologia po śląsku

Od kilku lat tu piszę o tym, że język używany przez ludność Górnego Śląska łamie stereotypy na swój temat i wychodzi z ram podręcznikowych i leksykonowych definicji. Marzenia?

Bo jo mom marzenie (20.02.2022)


Jednym z tych stereotypów, chętnie też przejmowanych, jest twardość, czasem skrywanie uczuć, gdy są przeżywane, ale na pewno nie należy do typowego obrazu rozprawianie o wewnętrznym świecie uczuć, emocji i motywacji. Chętniej opowiada się o tych, których nie nie łamie, którzy przez 50 lat nie spóźnili się do pracy, co dzieckōm przŏli, nale przecã ô tym niy gŏdali... Zmienia się i to, choć w sposób zupełnie nieoczekiwany. Tak, po śląsku o psychologii. Napisała o tym w katowickiej Gazecie Wyborczej Michalina Bednarek w artykule Śląsko psycholożka godo po naszymu i pomaga ludziom na You Tubie.

Tytułowa psycholożka nazywa się Małgorzata Jodłowska:
„Witejcie wszyscy. Nazywom sie Małgorzata, abo Małgosia, abo Małgola, jak to u nos na Ślonsku godajom. Jest żech baba ze Ślonska i urodziła żech sie w fest ślonskym miasteczku Knurowie. A terozki miyszkom w Katowicach i bardzo przaja Ślonskowi. Uczyłażech sie za psycholożka i teroz pracuja ze ludziami. Bardzo lubia ta swoja robota, bo zawsze mie to fest interesowało, co tyż ludzie myślom i robiom i pojakymu tak myślom i robiom. I tak żech se pomyślała w pewnym momyncie, że możno o tym połosprawiać po ślonsku. A może i kto bydzie tego słuchoł? Ja bych bardzo chciała, co by se ludzie mogli pogodać o psychologiji, ale niy taki ze ksionżek, ale taki na beztydziyń. My som ludźmi i skiż tego zawsze bydymy mieć z psychologijom styczność, bo psychika kożdy mo. A dziś na sobie mom strój paradny, rozbarski, kery frelki łoblykały, jak szły na jake wielke świynto, a dziś to dlo mie jest świynto, że sie z wami, roztomili, piyrwszy raz widza. A jeszcze wom powiym, że jak fto mo taki ślonski strój u siebie w chałupie, to niych go oblyko na wielke świynta, bo to niy jes żodno gańba być Ślonzokym, to jest wielko rzecz i naszom kulturom trza sie asić, a niy kryć sie we szranku*. 
* Po prawdzie w blogu słyszę: we szofie.


Zaczęła publikowanie swego wideobloga 6 stycznia 2022 r., W Trzech Króli. Świąteczny dzień sprzyjał ubraniu się w tradycyjny strój ludowy, adekwatny do stanu cywilnego. To pewien ewenement także pod względem językowym, ponieważ faktycznie mówienie o uczuciach nieczęsto jest mocną stroną języków in statu nascendi. Tym lepiej, że w czasach zmian (choć czasy zawsze się zmieniają) wykształcone osoby łączą swoje umiejętności profesjonalne z mową domową, tradycyjną. Pozytywne zjawisko.

Autorce życzę wytrwałości, a czytelnikom i widzom wszelakich pożytków płynących z dowiedzenia się czegoś o ludzkiej (więc też swojej) psychice.

Wednesday, February 9, 2022

To może język śląski wprowadzić rezolucją brukselską?

 Świadomość śląska i język jako wartość. 

Bardzo ciekawe doniesienie o działaniach posła do Parlamentu Europejskiego Łukasza Kohuta: https://wiadomosci.onet.pl/slask/jezyk-slaski-bedzie-rezolucja-w-sprawie-uznania-slaskiego-za-jezyk/kfq17x2

To mało, to mało — brzmi mi w uszach głos Kory.

Friday, December 17, 2021

Biskup Galbas deklaruje śląskość

 Dotychczas, wspominał emerytowany ordynariusz opolski abp Alfons Nossol, wymagano od Ślązaków w Kościele w Polsce „narodowego wyznania wiary”. Nowy katowicki koadiutor, mający przejąć za jakiś czas władzę po arcybiskupie Wiktorze Skworcu, deklaruje znajomość śląskiego i tożsamość przynajmniej regionalną:

- Odkrywam to też jako wartość – to znaczy chciałbym wnieść do tej posługi wszystko, co jest śląskie i wszystko, co jest nieśląskie – podkreślił. - Jo je Ślonzok, po ślonsku poradza godać – powiedział arcybiskup. [Deon.pl]

 Arcybiskup Adrian Galbas SAC (pallotyn) ma imienną stronę internetową.



Monday, August 9, 2021

Chorzów. Po śląsku na trotuarze

 Nie byłbym sobą, gdybym nie przypomniał zapomnianych synonimów chodnika. Mówiło się nie tylko trotuar, ale i pawiment. O takich kwestiach jednak głównie opowiadam w innych miejscach, a to w Porannych Czesakach Językowych, a to w ciekawostkach Dobrego słownika. Tu głównie o językach, których status nie jest w pełni uregulowany, a jednak pojawiają się w nowych dla siebie miejscach.

Dej pozór i dej pozōr

Śląska policja w akcjach promujących bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni i na chodnikach używa starego śląskiego, wspólnego z czeskim dej pozór. Bardzo dobrze, ponieważ jest to odbierane pozytywnie przez śląskojęzycznych obywateli.

Wydział Prewencji KWP w Katowicach, we współpracy z ekspertami ds. bezpieczeństwa portalu Allegro.pl zorganizował cykl konferencji pn. „Dej pozór na zagrożenia w cyberprzestrzeni”. Spotkanie inaugurujące program odbyło się w katowickiej komendzie wojewódzkiej. Wydarzenie jest kontynuacją idei ogólnokrajowego programu „Bezpieczne Zakupy w sieci”. Swoim patronatem objął go Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.

(Źródło: policja.pl)

Dej pozór na banka, fest ruchliwo sztrasa

Konferencje to nie wszystko. Ważny jest napis na chodniku, który ma być przede wszystkim dostrzeżony przez pieszych, których wzrok jest skierowany w dół, zazwyczaj na smartfon. Podobno nazywa się smartficą lub smartwicą takie ograniczenie pola widzenia. Kilka dni temu poinformowały o tym media. Sympatyczny materiał Sandry Hajduk wyemitowały Wydarzenia Polsatu.

W Interii BAŃKA

Nie wszędzie jednak akcja się powiodła. Redakcja Interii podała materiał Polsatu, ale w tytule zamiast śląskiego słowa BANKA 'tramwaj; kolejka miejska' pojawiła się BAŃKA, czyli słowo, które się komuś skojarzyło. Być może ktoś zbyt mocno tkwi w swojej bańce językowej lub pisze na mobilnioku bez znaków diakrytycznych ;-)

Ogólnie: lepiej, z pożytkiem

Żarty żartami, prztyczki prztyczkami, ale naprawdę ważne jest, że „śląska mowa” pojawia się w przestrzeni publicznej w wersji pisanej. Trzeba docenić chorzowską inicjatywę.


Wednesday, July 28, 2021

Gazeta Wyborcza w Rybniku, rybnicka śląszczyzna w Gazecie

Zgodnie z zapowiedzią powstaje rybnicka redakcja i mutacja Gazety Wyborczej.


Jadymy! Dojechali

Nie zdążyłem poddać analizie braku zgodności wersji śląskiej z polską (uproszczenie treści)


a tu już wystartowali i nawet napisali artykuł programowy. Pozwolę sobie na „przedruk” i kilka słów z metaanalitycznych.


Nasza redakcyjo mo nowego, 31. bajtla kery sie mianuje Rybnik.Wyborcza.pl

red .
26 lipca 2021 | 18:08
Zocne Kamratki i Kamraty. Nasza gazetowo familjo Wyborcza.pl durch sie łozrosto. Noprzod przikludziylimy sie do Wałbrzycha, potym do Zokopanego i zaniydugo do Koszalina. A terozki jadymy do Rybnika.
Som my gyszpant, ale momy z tego srogo uciecha. Bydymy sie starać, cobyście i Wy na nos przibadali.
Downi, jak ftoś wybiyroł sie kajś fort to godali: Tam Cie jeszcze niy widzieli! A to niyprowda, bo katowicko Wyborczo i serwis Katowice.wyborcza.pl w Rybniku były łod downa, ino niy tak jakbymy chcieli – durch i wszyndy. Ale nos to wielce tropiyło, że niy łopisujymy wszyskego co Wos raduje i nerwuje. Toż po tym, jak my szafli miyjske portale z ważnymi łosprowkami i klachami w Bielsku-Bioły, Sosnowcu i Glywicach, prziszeł dran na Rybnik, bo pojakymu miołby być gorszy?

Rybnik to ważny plac na Wiyrchniym Ślonsku

Już downo my tego chcieli, bo Rybnik to ważny plac na Wiyrchniym Ślonsku kaj idzie mieć dobro robota, potym se pobizyngować, a nawet rajzować. I niy jes to przeca żodyn fitulityngyszeft, a jedne z 25 nojbarzi srogich miastow w cołki Polsce. Tukej godo sie niy ino ło tym co było hań downo, ale co, jak i kej bydzie. A to, cym możecie sie nojbarzi asić, to zocne, życliwe i robotne ludzie kere som twarde keby te nasze corne złoto – wongel. Ło tym durch wypisujom na blogu „Bele kaj" i majom recht.
W Rybniku wszyscy sie już sturali i chcom pozbyć sie smrodlawego luftu i inkszego giftu, ale niy żyć jak za krola Ćwiecka. Wiymy, że inksi ze zowiściom na Wos kukajom. Beztoż pragnymy być z Wami. Pisać ło tym co Wos mierzi i raduje. Niy łobyńdzie sie tyż bez łopisowania tych kerzi Wami reskiyrujom, gyszeftsmanow, szulow, placow kaj sie idzie alować i amizyrować no i Waszy erbowizny. A wszysko to szafnom ludzie stond, kerych dobrze znocie: Adrian Karpeta, do niydowna redachtor naczelny cajtonga „Nowiny" i serwisa eNnowiny.pl i Arkadiusz Biernat kery łod lot pisowoł ło Rybniku w „Dziynniku Zachodniym".
Coby być z Wami, mogymy se lajstnońć beztoż, że coroz wiyncy z Wos kupuje nasza papiorzano gazyta abo mo jom łobsztalowano we internecie kaj sie łona mianuje Wyborcza.pl. Somżeście w srogi czelodce, bo zrobiyło to już 260 tysiyncy ludzi w cołki Polsce. To niy kosztuje wiela, beztoż fto tego jeszcze niy szafnył, niych sie uwijo. My niy bydymy Wos robić za bozna ani cyganić.

Terazki jadymy do Rybnika. Znojdziecie nos pod adresym: rybnik.wyborcza.pl

Mikołaj Chrzan, szef redakcyji lokalny Gazety Wyborczej
Dariusz Kortko, redachtor naczelny Wyborczej Katowice

Język bardzo ciekawy leksykalnie. Ortografia — intuicyjna, populistyczna, bliższa Wihajstrowi do godki Barbary Szmatloch i dawnym książkom B. Dzierżawy (Utopka z Wielopola) i M. Lelonek (Cili). W równym stopniu ignoruje dążenia kodyfikacyjne zwolenników fonologicznej pisowni F. Steuera, jak i tzw. pisowni ślabikorzowej w wersji hard bądź light, obecnej choćby w pracowicie powiększanym słowniku Fojermana, S. Neblika (http://dykcjonorz.eu/). Labializacja przez ło- jest już trochę anachroniczna, ale wiele zależy od reakcji czytelników.
Gramatycznie: dziwi końcówka -iym w miejscowniku liczby pojedynczej przymiotników męskich: Wiyrchniym, Zachodniym; przejawem unifikacji ponadregionalnej jest zaimek w formie wos i nos, gdy w Rybnickiem częste was i nas, wcale nie będące świeżym polonizmem. Podobnie dopełniacz przymiotnika żeńskiego lokalny bliższy jest Małopolsce i Katowicom niż Rybnikowi.

Plus

Oczywiście na plus należy odnotować pojawienie się tekstu po śląsku być może bardziej niż okazjonalnie w gazecie dumnej z ćwierćmilionowej rzeszy prenumeratorów wersji elektronicznej. To „normalizacja” języka śląskiego w nowym, zawleczonym z Zachodu, znaczeniu ‘uznanie za normalne’.
Lubię Rybnik, powodzenia życzę przedsięwzięciu, w które zaangażował się Marek Twaróg, dziennikarz doświadczony.

Ładnie i ciekawie napisał o rybnickiej specyfice.

Friday, December 18, 2020

Co jest naukową oczywistą oczywistością?

Jako korektor i redaktor mogę o występie Rafała A. Ziemkiewicza, od niedawna youtubera, z 17 grudnia 2020 r. pt. Nie ma narodu ani języka śląskiego. To ściema, służąca kawałkowaniu Polski powiedzieć tak: stylistycznie poprawna publicystyka. Fakty i przykłady do weryfikacji. 

Punktem wyjścia jest kilka zdań Łukasza Kohuta, które skonsternowały i wyciszyły tłumaczy z polskiego w parlamencie. Pech. Pewnie akurat nie było w kabinie tych, którzy nie zmieniając swego profesjonalnego tonu, tłumaczyliby płynnie ze śląskiego. Rozpisywały się o tym media, hojnie i wbrew temu, o co chodziło parlamentarzyście, szafując pojęciem „gwara śląska”.

Źródło: Polsat News

Wprawdzie Ziemkiewicz mówi „jako kształcony językoznawca powiem” i mówi, a raczej plecie, co mu się ostało w głowie ze studiów polonistycznych, ale wypowiedź jego realizuje głównie funkcję perswazyjną, tumani i przestrasza. Gdyby autor chciał swoją tyradę przeciwko „ślązakowcom” i „rasiowcom” (zauważmy, że Łukasz Kohut został posłem do Parlamentu Europejskiego z listy Wiosny Roberta Biedronia, nie z RAŚ, Śląskiej Partii Regionalnej ani partii Ślonzoki Razem, w dużej mierze dzięki własnej pracowitości i mirowi, który miał wśród wyborców w swoim okręgu jako młody, dynamiczny, przejrzysty, komunikatywny działacz społeczny, związany np. z edukacyjną organizacją pozarządową DURŚ) wydrukować, musiałby ją gruntownie przerobić.


Sądzę, że Kaszubów zainteresują liczne wpływy bałtyckie w ich — być może, niech im będzie — języku. Argumentem naukowym przeciwko mówieniu i myśleniu o śląszczyźnie jako języku ma być publicystyczna i emocjonalna wypowiedź prof. Jana Miodka. Mówienie o dyftongach jako jakimś ewenemencie kaszubskim jest kompromitujące, zwłaszcza że najwięcej jest ich w Wielkopolsce, a Wielkopolanom nikt nie zarzuca, iż jakoś nie w pełni polska jest ich mowa, cóż dopiero tożsamość. Błędy, anachronizmy, niechęć.

Uważam, że istnienie języka śląskiego uczciwie można przedstawiać jako kwestię dyskusyjną i opisywać np. w kategoriach literaryzacji, deterytorializacji i konwergencji dialektu/dialektów, ale nie za pomocą demagogii i komunikowania swej awersji, podawania historycznych uproszczeń jako niezbitych faktów mających jedyną interpretację.
Dużo bardziej ryzykowne z punktu widzenia racjonalności i etyki jest oświadczanie komuś, że nie ma prawa odczuwać swojej tożsamości rodzinnej, środowiskowej, etnicznej jako innej niż polska, graniczącej z polską, częściowo lub całościowo polskiej, lecz z silnym komponentem regionalnym, nieznanym nieśląskim Polakom, ale też jako niepolskiej.
Złożoność kwestii śląskich, tożsamościowych, społecznych, gospodarczych fascynuje licznych autorów. W ostatnich miesiącach ukazały się co najmniej dwie niezłe książki drążące te zagadnienia, do nich więc możemy odesłać siebie nawzajem i buńczucznie prezentującego swą ignorancję warszawskiego publicystę. Jedną z nich jest Kajś Zbigniewa Rokity, Wołowiec: Wyd. Czarne, 2020. Autor z równą dociekliwością pyta, opisuje i eksploruje własną świadomość, pamięć, przekonania i przesądy. Takie zabiegi polecam każdemu i zawsze.

Ziemkiewicz, nieźle obeznany z polską historią XX wieku, w wypowiedziach o historii Śląska się kompromituje. Myli Łambinowice ze Świętochłowicami, ignoruje współczesne prace historyków o latach 1918–1922. Współczesnej emancypacji języka śląskiego nie da się objaśnić przywoływaniem Myśli nowoczesnego Polaka.

Proszę mnie nie posądzać o chęć publicystycznego mierzenia się z Ziemkiewiczem. Nie zamierzam też się wdawać w sąd nad wszystkimi jego poglądami i tweetami. Niemniej jednak gdyby ktoś chciał się zapoznać ze stanem lingwistycznej refleksji nad procesami powstawania „nowych” języków słowiańskich, objaśnianymi w sposób bardziej złożony niż sugerowanie przemożnego wpływu niemieckich pieniędzy, jak to czyni RAZ, niechże sięgnie choćby do nowej publikacji Henryka Jaroszewicza w nobliwym (i recenzowanym) poznańskim piśmie „Slavia Occidentalis”: Krytyka prób emancypacji śląszczyzny. Płaszczyzna naukowa (lingwistyczna). Wystarczy, żeby przestać fanzolić.

Co mówił Łukasz Kohut o inicjatywie Minority SafePack? Proszę posłuchać i poczytać (przydałaby się korekta w napisach):


https://twitter.com/i/status/1338884713365327873

Z jakich pozycji to piszę? Własnych, przy biurku w Krakowie. Czy mam osobiste związki z posłem Kohutem? Tak, zrobił mi kiedyś ładne zdjęcie w Niewiadomiu, ale mi zginęło.

Monday, October 5, 2020

Przed nowym spisem powszechnym w Polsce

 Pewnie nie śledzę dostatecznie uważnie górnośląskiego życia społeczno-politycznego, bo mi unknęła informacja o powstaniu Rady Śląskiej. Ale dotarł do mnie via Facebook post opublikowany przez Andrzeja Rocznioka, a podpisany przez organizację Ślonzoki Razem.

W dniu 29 września Rada Śląska powołała Społeczny Komitet na Rzecz Języka Śląskiego i Narodowości Śląskiej w Spisie Powszechnym.
W skład Społecznego Komitetu może wejść każda osoba, każde środowisko, każdy który chce wesprzeć działania na rzecz języka śląskiego i narodowości śląskiej w Spisie Powszechnym.
W Spisie Powszechnym w 2002 r. przynależność do narodu śląskiego zadeklarowało 173,2 tys. osób, a używanie języka śląskiego 56,6 tys. osób. Wspólne działania doprowadziły, że w 2011 r. przynależność do narodowości śląskiej potwierdziło 847 tys. Ślązaków a 509 tys. przyznawało się do używania języka śląskiego.
Chociaż Spis Powszechny odbędzie się od 1 kwietnia do 30 czerwca 2021 r., to już teraz trzeba zacząć się mobilizować. Mając na uwadze, że tylko wspólne działania pozwolą powiększyć ilość osób przyznających się do bycia Ślązakiem oraz mówiących po śląsku, dlatego też zachęcamy wszystkich do wspólnego działania.
Ślonzoki Razem
Tu odnotowuję, że powstał Społeczny Komitet na Rzecz Języka Śląskiego i Narodowości Śląskiej w Spisie Powszechnym. Co będzie dalej?

Wednesday, August 12, 2020

Demonstracje z hasłami po śląsku

Nie jestem socjologiem, więc zamiast punktów i podziałów po prostu napiszę: jest kolejny obszar, gdzie pojawiają się teksty śląskie.

To demonstracje antydyskryminacyjne, „progresywne” (opresyjny cudzysłów purystyczny), sprzeciwiające się wykluczającemu językowi i niektórym akcjom policyjnym w odniesieniu do osób 
„niebinarnych” i innych (cudzysłów niepewności terminologicznej).

W Katowicach, dzięki inicjatywie i wysiłkom Marcina Musiała pojawiły się hasła po śląsku.


Jest też na blogu Tylko burak nie czyta materiał wideo: https://www.facebook.com/tylkoburaknieczyta/videos/1511244719047954

To jedna z klatek



Wednesday, July 29, 2020

Janko Muzykant po śląsku

Grzegorz Kulik, człowiek niebywałej skromności i niespożytej energii, wraz z doświadczeniem nabiera tłumaczeniowego rozpędu.
Oto parę dni temu zaprezentował Janka Muzykanta Henryka Sienkiewicza w przekładzie na literacki standaryzujący się śląski. Ciekawe są uwagi tłumacza, interesujący dobór stylów oddających gawędę narratora i mowę bohaterów.

Karlus to bōł barzo mało talyntny i jak wiejske dziycioki przi godce z ludźmi palec do gymby wrażoł. Niy ôbiecowali sie ani ludzie, iże sie wychowie, a jeszcze mynij, coby matka mogła doczekać sie z niego pociechy, bo i do roboty bōł nicpotok. Niy wiadōmo, skōnd sie to take ulyngło, ale na jedna rzecz bōł ino przepadzity, to je na granie. Wszyńdzie tyż je słyszoł, a jak ino trocha podrōs, tak już ô niczym inkszym niy myśloł. Szoł, bywało, do boru za gadzinōm abo z dwojokami na jagody, to sie wrōciōł bez jagōd i bebloł:

— Mamulko! Tak coś w borze „grlało”. Ojeje!

A matka na to:

— Zagrōm ci, zagrōm! Niy bōj sie!

Tōż niyroz robiyła mu warzeszo muzyka. Karlus krziczoł, ôbiecowoł, iże już niy bydzie, a taki myśloł, iże tam coś w borze grało… Co? A bo ôn wiedzioł?… Sosny, buki, brzeziok, wilgwy, wszysko grało: cołki bōr, i basta!

Echo tyż… W polu grała mu bulica, w sadku pod chałpōm ćwiyrkały wrōble, aże sie wiśnie trzynsły! Wieczōr suchoł wszyjskich głosōw, jake sōm na wsi, i pewnikym myśloł sie, iże cołko wieś gro. Jak go posłali do roboty, coby gnōj rozciepowoł, to mu nawet wiater groł we widłach.

Ôboczōł go tak roz karbowy stoć ze rozciepanōm szopōm i suchać wiatru we drzewiannych widłach… ôboczōł, chyciōł za rzymiyń i doł mu dobro pamiōntka. Ale na co sie to zdało! Nazywali go ludzie „Jōnek muzykant”!… Na wiosna uciykoł z dōmu kryńcić flyjtki kole strumiynia. Nocami, kej żaby zaczynały rzegotać, krzōnstki na łōnkach krzyńścić, bōnki po rosie brōnczeć; kej kokoty pioły po zopociach, to ôn spać niy mōg, ino suchoł i Bōg jedyn wiy, jake ôn i w tym nawet słyszoł granie… Do kościoła matka niy mogła go brać, bo jak, bywało, zahuczōm ôrgany abo zaśpiywajōm słodkim głosym, to dziecku ôczy tak mgłōm zachodzōm, choby już niy z tego świata patrziły…

Dla przypomnienia — po polsku

Był to chłopak nierozgarnięty bardzo i jak wiejskie dzieciaki przy rozmowie z ludźmi palec do gęby wkładający. Nie obiecywali sobie nawet ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, żeby matka mogła doczekać się z niego pociechy, bo i do roboty był ladaco. Nie wiadomo, skąd się to takie ulęgło, ale na jedną rzecz był tylko łapczywy, to jest na granie. Wszędzie też je słyszał, a jak tylko trochę podrósł, tak już o niczym innym nie myślał. Pójdzie, bywało, do boru za bydłem albo z dwojakami na jagody, to się wróci bez jagód i mówi szepleniąc:

— Matulu! Tak ci coś w boru „grlało”. Oj! Oj!

A matka na to:

— Zagram ci ja, zagram! Nie bój się!

Jakoż czasem sprawiała mu warząchwią muzykę. Chłopak krzyczał, obiecywał, że już nie będzie, a taki myślał, że tam coś w boru grało... Co? Albo on wiedział?... Sosny, buki, brzezina, wilgi, wszystko grało: cały bór, i basta!

Echo też... W polu grała mu bylica, w sadku pod chałupą ćwirkotały wróble, aż się wiśnie trzęsły! Wieczorami słuchiwał wszystkich głosów, jakie są na wsi, i pewno myślał sobie, że cała wieś gra. Jak posłali go do roboty, żeby gnój rozrzucał, to mu nawet wiatr grał w widłach.

Zobaczył go tak raz karbowy, stojącego z rozrzuconą czupryną i słuchającego wiatru w drewnianych widłach... zobaczył i odpasawszy rzemyka dał mu dobrą pamiątkę. Ale na co się to zdało! Nazywali go ludzie „Janko Muzykant”!... Wiosną uciekał z domu kręcić fujarki wedle strugi. Nocami, gdy żaby zaczynały rzechotać, derkacze na łąkach derkotać, bąki po rosie burczyć; gdy koguty piały po zapłociach, to on spać nie mógł, tylko słuchał i Bóg go jeden wie, jakie on i w tym nawet słyszał granie... Do kościoła matka nie mogła go brać, bo jak, bywało, zahuczą organy lub zaśpiewają słodkim głosem, to dziecku oczy tak mgłą zachodzą, jakby już nie z tego świata patrzyły... (Źródło)


Moje zastrzeżenia budzi ćwiyrkały wrōble, ale o tym kiedy indziej.
Całość tekstu Sienkiewicza po śląsku jest TUTAJ. Można od razu posłuchać interpretacji tłumacza:

Po śląsku w Rabce-Zdroju

Już za kilka dni tłumacza będzie można spotkać w Rabce na festiwalu Jemy borówki na polu, podczas którego wiele się mówi o zróżnicowaniu językowego krajobrazu Rzeczypospolitej Polskiej.
W tym roku Rabka jest wszędzie, bo niszowe spotkanie będzie transmitowane online.
31 lipca, piątek
 16:00 Zobacz

Kubuś Puchatek po polsku, śląsku i góralsku oraz rozmowa o sztuce przekładu.

Udział biorą: Piotr Krasnowolski, Grzegorz Kulik, Michał Rusinek, Stanisława Trebunia-StaszelProwadzenie: Barbara Gawryluk    

Warto więc odnotować termin i przypominajkę (fejsbukową) ustawić.
Jemy borówki na polu - Czyli wakacyjne spotkania z językiem polskim



Sunday, January 12, 2020

WOŚP i kolateralność językowa

Gra od rana Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Głosi jednoczenie ludzi w dobrym celu. Podejmują myśl i działanie także przedstawiciele języków mniejszych, ale w Polsce używanych, w polskim kontekście, z polszczyzną się rozwijających, niekiedy usiłujących się spod presji większego i szerzej używanego systemu się wydostać. Oto więc przykłady grafik z nazwą WOŚP po śląsku (ortografia ślabikorzowa light — Wojciech Orliński)
i po kaszubsku (graficznie nie zawalczyli z logo akcji).
Przy czyn okazuje się, że śląska wersja srogo ôrkestra godnij pōmocy dookreśla, o jakie święta chodzi, od jakich świąt bierze się przymiotnik świąteczny — od Godōw (czy też od Gōd). Wersja kaszubska pozostawiła tę niedookreśloność oryginału, pozostawiając przymiotnik swiątecznô.

Tuesday, January 7, 2020

WITCHER. Jaskier śpiewa po śląsku

Chciałem napisać: Ocalić od zapomnienia, ale chyba raczej to jest tylko: zarchiwizować.
Hekser jako odpowiednik Wiedźmina to chyba dobry pomysł (gdy heksa to polskie wiedźma).

Dziennik Zachodni się cieszy. Lajki i przajki lecą.
Śpiewa rybniczanin Tomasz Kukuła.
Bartłomiej Witek

Tom pieśniczke wom, Śpiewo skromny bard, Co z Gerltym ze Rivii, Poszoł Wojować. Czorta spotkoł tam, Chcioł bić naszo dwójka, Z hordami goroli, Urządoł barbórka. Za frak mie chycili, Ociulali mie fest, Rozdupili mie lutnia, Byłech jak pies. Ciała nasze dźgoł, Tyn rogoty stwór, Poczuł ryczeć nasz hekser, Co to za tempy ciul. Ref: Kotlok dej hekserowi Do kapsy mu pociś Do kapsy mu pociś ŁoOHOhooooo Kotlok dej hekserowi Do kapsy mu poćiiiiiiiiIIIIIIIIIiiiiiś. Lecz chycił bioły wilk, Za pieruński róg, Co wiela już przed nim, Naklupoł w tyn dziób. Gorole cisną nazot, Aż na hołdy wierch, Zdala od hanysów, Kaj miejsce ich jest. Choć mu wklupali, Diobłu trefił szlak, Tyn obrońca Hanysów, Kolejki jest wort. To pieśniczka mo To wasz bohaytr je, On gorolom wdupi Gorzoł niech leje sieeeeeee. Ref: Kotlok dej hekserowi Do kapsy mu pociś Do kapsy mu pociś ŁoOOhooooo Kotlok dej hekserowi On przaja Hanysom PROSZĘ O SERDUSZKA I PRZYPINKE NA GÓRE A pieruńskie gorole raus na hołda ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tuesday, November 26, 2019

Zapraszam do Torunia

Kiedyś istniał taki mój blog „Języki nieoczywiste i ludzie nimi mówiący”. Blog zniknął, ale pojęcie jakoś się kołacze. Był łaskaw powołać się kiedyś na nie sam Mirosław Syniawa, kongenialny tłumacz z wielu języków na śląski (nie ma takiego języka?). Chętnie też bieżę już drugi raz do Torunia, gdzie tamtejsi młodzi językoznawcy, poznając polszczyznę, jej rodzaje, okolice i systemy sę z nią przenikające, nie przegapiają języków nieoczywistych. A gdy się dostrzeże bogactwo, to i ojczysty przestaje być całkiem oczywisty. Więc intrygujący.

Sesja popularnonaukowa pt. „Nieoczywisty ojczysty 2”

Serdecznie zapraszamy Państwa do wzięcia udziału w sesji popularnonaukowej pt. „Nieoczywisty ojczysty 2”, organizowanej z okazji Międzynarodowego Roku Języków Rdzennych. Celem spotkań z tego cyklu jest zwrócenie uwagi na to, że Polska była i jest krajem wielokulturowym i wielojęzycznym.
Prelegentami na sesji będą badacze oraz użytkownicy języków mniejszościowych, którzy przybliżą języki i gwary używane przez mieszkańców Polski. Podczas najbliższej sesji słuchacze będą mieli okazję zapoznać się z aktualną sytuacją socjolingwistyczną języka pruskiego, gwary podhalańskiej oraz polskiego języka migowego.


Wydarzenie odbędzie się 2 grudnia 2019 r. o godz. 11.30 na Wydziale Humanistycznym (Collegium Maius, ul. Fosa Staromiejska 3) w sali im. L. Kolankowskiego (307).
W programie znajdą się następujące 45-minutowe wystąpienia:
– Język pruski jako język rewitalizowany – dr hab. Gniewomir Sarbicki, prof. UMK (Toruń);
– Dawna i nowa literatura podhalańska – dr Artur Czesak (Kraków);
– Polski Język Migowy – mgr Joanna Filipczak (Warszawa).
Pierwsza sesja „Nieoczywisty ojczysty” odbyła się w lutym 2018 r., a trzecia jest planowana na marzec 2020 r. Spotkania organizowane są przez toruński oddział Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego oraz Koło Młodych Językoznawców „Elipsa”.
https://www.human.umk.pl/wiadomosci/?id=16209

Saturday, October 26, 2019

Konkurs dla VIP-ów

Konkurs „Po naszymu, czyli po śląsku” w roku jubileuszowym swego trzydziestolecia będzie miał inny nieco przebieg niż poprzednie. Nie mogli się nań zgłosić zwykli ludzie, lecz udział w nim zaproponowano VIP-om (very important persons), których wyróżnia to, że mówią po śląsku. Dziennik Zachodni zapowiada dzisiejsze (26 XI) przesłuchania:
Zaproszenie przyjęli m.in. prof. Zygmunt Tobor z Wydziału Prawa i Administracji UŚ, prof. Zbigniew Kadłubek – dyrektor Biblioteki Śląskiej, Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent Zabrza, nowi senatorowie: Halina Bieda i Marek Plura, księża: Stanisław Puchała i Piotr Brząkalik, znany ze śląskich smaków Remigiusz Rączka, a także Marek Szołtysek – śląski pisarz i publicysta, Grzegorz Franki – prezes Związku Górnośląskiego, Grzegorz Płonka – muzyk, lider grupy Ligocianie.
Ich mowę śląską, znajomość śląskiej historii i tradycji oceni jury w składzie: prof. Jan Miodek, ks. prof. Jerzy Szymik, dr Jan Olbrycht.
 To ważne i cenne, choć formułę konkursu i działalność jego twórczyni Marii Pańczyk-Pozdziej wiele osób ocenia coraz krytyczniej, zwłaszcza gdy wprost przypisała sobie ona „zasługę” blokowania w parlamencie i w dyskusjach wewnątrzpartyjnych (Platforma Obywatelska, rządząca w latach 2007–2015) inicjatyw zmierzających do nadania językowi górnośląskiemu statusu języka regionalnego. Ostro ten coming out skrytykował w portalu Wachtyrz Grzegorz Kulik.

Uczestnikom konkursu życzę powodzenia, choć z niepokojem spodziewam się, że będą oni wtłaczani w ramy redukowania śląskości i używania śląskich form językowych do sytuacji familiarnych, scenicznych, a na eksponowanych stanowiskach – do ekstrawagancji.
Publiczność zaś zapewne zagłosuje na Remigiusza Rączkę, bo największymi sławami są kucharze i tancerze.

Na sam koniec element nieco zawadiacki. A czy ktoś sprawdzi, w jakim stopniu jurorzy umieją płynnie, swobodnie i interesująco mówić po śląsku?

Tuesday, October 22, 2019

Wciąż gwara śląska?

Zdawałoby się człowiekowi, że jest już jakiś konsens, wywołany między innymi faktami literackimi, czyli ukazaniem się książek po śląsku. Ludzie się nawzajem poprawiają, że właściwe terminy to język śląski, godka (śląska), etnolekt śląski. I cóż z tego, skoro w literaturze naukowej gwara śląska w znaczeniu nader niejasnym (literacka reprezentacja dialektu śląskiego?) ma się nieźle.
Oto stosunkowo nowy artykuł (2017) prof. Bogusława Wyderki pt. O stylizacji gwarowej dyskusyjnie.
Tekst oczywiście naukowo wartościowy, ale jednak czytanie o gwarze śląskiej brzmi anachronicznie, dla niektórych odbiorców drażniąco.
Kto uczciwy, nie neguje zmian, ciekawych zmian (proszę zerknąć np. na tekst Agnieszki Warnke w portalu culture.pl), ale tym bardziej mówienie „po dawnemu” przez specjalistów nie jest tak naturalne i niewinne jak u komentatorów niespecjalistów, którzy terminologię przejęli z nauczania szkolnego i mediów kilkadziesiąt lat temu.

Friday, February 22, 2019

W Radiu Katowice Dzień Świstaka

Wczoraj apelowałem, żeby z okazji Dnia Języka Ojczystego po prostu afirmować swoją rodną mowę i nikogo nie pouczać. Ale dziś jest nowy dzień, ja zaś przeczytałem relację Radia Katowice o happeningu Ślónskiej Ferajny na katowickim rynku. Czego dotyczył? Można się dowiedzieć z dwóch sąsiadujących komunikatów — może nie sprzecznych, ale dość rozbieżnych:
No to zanikanie czy promowanie?

Dlaczego Dzień Świstaka? 

Bo każda inicjatywa dotycząca języka śląskiego z grubsza od 15 lat jest relacjonowana jak coś nowego, dziwnego, na pograniczu skandalu, ekstrawagancji i absurdu. Że taki Peter Langer, który od ładnych paru lat kreuje ciekawe wydarzenia, gdzie może, mówi o tym, co jest treścią wielu jego przedsięwzięć, pojawia się (w relacji) jak jakiś kosmita, a nie znany dyskutant i współpracownik ze wszech miar poważnego posła Plury.

Obcość

Dziwność i obcość. Relacja publicznej lokalnej rozgłośni w stolicy województwa prezentuje język mieszkańców dużej części tego województwa jako coś trudnego. Tak trudnego, że nie sposób przepisać słowa blicablajter z pudełka. W relacji Radia Katowice: blitzableiter. Nieudolność, dorabianie gęby, że wszystko to całkowicie niemieckie? Ignorowanie napisów na bluzach, deklarujących miejsce śląskiej tożsamości pomiędzy niemieckością a polskością — przynajmniej w rozumieniu bohaterów wydarzenia. Relacja nie musi być propagandowa ani manipulacyjna.
Zdjęcie ze strony telewizji TVS.

Treść, jakość, wydźwięk

Jeszcze raz. Są fakty, jest nawet news — że ma przyjechać sejmowa komisja zajmująca się mniejszościami, żeby odfajkować posiedzenie i znowu (która to już kadencja) „nie zdążyć” przed wyborami dokończyć żadnych procedur. To sprytniejsze niż wywoływanie emocji pozytywnych u jednych, a negatywnych u innych. Chroniczne niezdążanie w ciągu czteroletnich kadencji parlamentu wprowadzenia kilku słów do odnośnej ustawy jest obraźliwe dla ludzi zaangażowanych w te zmiany. Wynika jednak zapewne z chłodnej kalkulacji, że ludzi tych jest na tyle mało, że opłaci się korzystać z obojętności lub niechęci pozostałych dla tych inicjatyw.
Wróćmy jednak do relacji Radia. Są fakty, jest news, a oprócz tego żonglowanie pojęciami gwara, godka, język. Nieodpowiedzialna dezynwoltura. Może Langer też nie był zbyt koherentny w wypowiedziach, ale czy to nie media w swych relacjach mają porządkować dane i pomagać rozumieć świat swoim odbiorcom. Choć i niedoskonała relacja jest lepsza niż przemilczenie.
Wydźwięk? Nie mam zgrabnego podsumowania, bo mnie to jednak oszołamia, choć niby jest małe i niewinne.

Thursday, February 21, 2019

Mała partia za językiem śląskim

Tytuł artykułu w portalu wpolityce.pl jest jakby prześmiewczy

Nowoczesna chwyta się brzytwy? Posłowie zmarginalizowanej partii chcą walczyć o "język śląski" oraz "język wilamowski"

Nie wiem, czy partia zmarginalizowana, nie wydaje mi się, żeby ujęcie się za językami mniejszymi od oficjalnego państwowego — czyli za śląskim i wilamowskim — było w jakimkolwiek stopniu pójściem na łatwiznę. Chwała jednak temu portalowi za informację, która nie zainteresowała innych dostarczycieli wiadomości:
Posłowie Nowoczesnej zaapelowali w czwartek do premiera Mateusza Morawieckiego i do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o podjęcie działań tak, by ruszyły prace nad projektami ustaw uznającymi śląski oraz wilamowski za języki regionalne.
Katarzyna Lubnauer, Monika Rosa – posłanki Nowoczesnej – wraz Marcinem Musiałem wystąpiły, aby działania legislacyjne nie pozostawały w zawieszeniu. Wystąpienie dotyczyło języka wilamowskiego i języka śląskiego:

Bajtel, fajer, gryfno - niedługo mało kto w Polsce będzie wiedział, co znaczą te słowa. 2019 to rok języków rdzennych. One zanikają. Możemy się spodziewać, że z kilku tysięcy do końca tego stulecia zaniknie większość. Możemy się spodziewać, że tak samo może stać się z językiem śląskim. Ale różnorodność to piękno, im jesteśmy bardziej różnorodni, tym jesteśmy bogatsi. Tak jak chcemy mieć różne gatunki zwierząt i wyginięcie jakiegoś gatunku sprawia, że uboższe jest społeczeństwo, tak samo jest jeśli chodzi o języki regionalne (K. Lubnauer)
Dziś Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Główna myśl: nie prześladować ze względu na język. Pozwolić istnieć. Różnorodność językowa wzbogaca.