Showing posts with label Monika Rosa. Show all posts
Showing posts with label Monika Rosa. Show all posts

Friday, January 10, 2020

Biedny Korfanty. Region i Myśl Polska.

Tak napisała Olga Kostrzewska-Cichoń w Dzienniku Zachodnim:
Biedny Wojciech Korfanty jest dziś jak kwiat do kożucha obecnej władzy. Nawet Regionalny Instytut Kultury w Katowicach ma być przekształcony w Instytut Myśli Polskiej im. Wojciecha Korfantego. Historię piszą zwycięzcy, więc mało kto wspomina przy tej okazji o tym, co Korfanty naprawdę w Polsce przeszedł i za co umarł.
(Z przodu posłanka Monika Rosa, przemawia Marcin Musiał; pomnik Korfantego na środku, przesłonięty.)

Chyba to chciałem napisać, ale brakło czasu i czucia. Nie podpisałem gromkiego listu protestacyjnego przeciwko planowanej niemądrej zmianie Regionalnego Instytutu Kultury w tromtadracki Instytut Myśli Polskiej, co Sejmik, mimo protestu (zdjęcia z Gazety Wyborczej) przeprowadził.

(Fot. Kamila Kolusz)

Poza pohukiwaniami i rytualnym zaznaczaniem swoich pryncypialnych stanowisk — to mogłaby być dobra nazwa dla jakiegoś sensownego think tanku. A tak to jest nazwa dziwna, anachroniczna i niejasny program, bo czym jest myśl polska; nieraz zarodem, a często przeciwieństwem czynu, że sobie pozwolę na poetykę czasów Korfantego. Czyżby samorząd wojewódzki stracił chęć zajmowania się kulturą, wspierania jej i działania w regionach województwa śląskiego? Instytut miał dobrą nazwę, bo nie drażnił ludzi z nieśląskich części województwa śląskiego przymiotnikiem „śląski”. Są oni na to wrażliwi i trzeba o tym pamiętać.
Trochę paradoksalne jest też to, że Korfanty, przez sanację prześladowany, w neosanacyjnym kontekście został osadzony. Instytut Myśli Polskiej. Zadęcie niemal jak przy Instytucie Propagandy Państwowo-twórczej.

Takie to jakieś dziwne, antydialogowe i symboliczne.
Marszałek Chełstowski uspokaja moje obawy. RIK poniekąd pozostanie sobą, będzie się zajmował dokumentowaniem wydarzeń kulturalnych (ale czy nie straci mocy i możliwości kreowania ich?).

(film z serwisu Województwa Śląskiego na Facebooku)

Chodzi o zamanifestowanie nadrzędności „myśli polskiej na Śląsku”, „koncepcji polskich, państwowych”. Korfanty wszak to Europejczyk, Ślązak i Polak — podsumowuje prof. Zygmunt Woźniczka.
Pamiętać trzeba, że polska myśl Korfantego była pragmatycznie śląska. Tak pisał A.W. Kożuchowski w nomen omen „Myśli Polskiej” (a ja cytuję za Ilustrowaną monografją województwa śląskiego Ludwika Łakomego, 1936, s. 91).
Sprzeciw i program alternatywny wyraziła Monika Rosa:


Nie bójcie się. (...)  Myśl nie ma narodowości? W opozycji do bezmyślności, bądź Norwidowskiego bez-myślenia, to może i prawda. Wszystkie pytajniki moje.

Thursday, February 21, 2019

Mała partia za językiem śląskim

Tytuł artykułu w portalu wpolityce.pl jest jakby prześmiewczy

Nowoczesna chwyta się brzytwy? Posłowie zmarginalizowanej partii chcą walczyć o "język śląski" oraz "język wilamowski"

Nie wiem, czy partia zmarginalizowana, nie wydaje mi się, żeby ujęcie się za językami mniejszymi od oficjalnego państwowego — czyli za śląskim i wilamowskim — było w jakimkolwiek stopniu pójściem na łatwiznę. Chwała jednak temu portalowi za informację, która nie zainteresowała innych dostarczycieli wiadomości:
Posłowie Nowoczesnej zaapelowali w czwartek do premiera Mateusza Morawieckiego i do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o podjęcie działań tak, by ruszyły prace nad projektami ustaw uznającymi śląski oraz wilamowski za języki regionalne.
Katarzyna Lubnauer, Monika Rosa – posłanki Nowoczesnej – wraz Marcinem Musiałem wystąpiły, aby działania legislacyjne nie pozostawały w zawieszeniu. Wystąpienie dotyczyło języka wilamowskiego i języka śląskiego:

Bajtel, fajer, gryfno - niedługo mało kto w Polsce będzie wiedział, co znaczą te słowa. 2019 to rok języków rdzennych. One zanikają. Możemy się spodziewać, że z kilku tysięcy do końca tego stulecia zaniknie większość. Możemy się spodziewać, że tak samo może stać się z językiem śląskim. Ale różnorodność to piękno, im jesteśmy bardziej różnorodni, tym jesteśmy bogatsi. Tak jak chcemy mieć różne gatunki zwierząt i wyginięcie jakiegoś gatunku sprawia, że uboższe jest społeczeństwo, tak samo jest jeśli chodzi o języki regionalne (K. Lubnauer)
Dziś Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Główna myśl: nie prześladować ze względu na język. Pozwolić istnieć. Różnorodność językowa wzbogaca.

Friday, September 21, 2018

Gŏdka ślōnskŏ w kampanii samorządowej

Portal Samorządowy nie wie, że po śląsku przymiotnik w dopełniaczu nie traci -j, czyli że powinno być ślōnskij, a nie ślōnski (lub w uproszczeniu ślonski). Niemniej jednak informuje o tym, że kandydat Koalicji Obywatelskiej (Platforma Obywatelska, Nowoczesna) Jarosław Makowski przedstawił program wsparcia czy nawet promocji języka mieszkańców Górnego Śląska w Katowicach, stolicy województwa śląskiego:
  • Zgłoszone przez przedstawicieli KO pomysły to: lekcje śląskiego w przedszkolach, poprzedzone kursem e-learningowym śląskie dyktando (miejska instytucja prowadzi już znane w kraju Ogólnopolskie Dyktando) czy stworzenie w centrum miasta "sfery godki" - ze śląskimi elementami, np. napisem: "Jo przaja Kato" (Kocham Katowice) czy szpilplacem (placem zabaw) z odtwarzanymi po śląsku bajkami.
  • Kandydaci Koalicji Obywatelskiej proponują też powołanie miejskiego rzecznika śląskiej godki - z zapewnieniem mu budżetu oraz ustanowienie Festiwalu Literackiego im. Wilhelma Szewczyka.
Interesujące jest to, że łączy się tradycyjną mowę ze współczesnymi formami.
Ciekawe, czy kandydaci komitetów „tożsamościowych”, tj. Śląskiej Partii Regionalnej i Ślonzoki Razem, również przedstawią jakiś program w zakresie wsparcia języka śląskiego. Wystąpienie Jarosława Makowskiego i poseł Moniki Rosy wydaje się inicjatywą ciekawą i pozytywną.
Odnotowane.

Tuesday, May 23, 2017

Czy górnośląski język umiera?

Nie. Tak. Już umarł. Jeszcze się nie narodził.
Mniej więcej takie diagnozy można było usłyszeć podczas spotkania zorganizowanego w Teatrze Korez w Katowicach, przy placu Sejmu Śląskiego z pomnikiem Korfantego w centrum w środę 17 maja 2017 r. Byłem i ja. Jestem na tym zdjęciu z Gazety Wyborczej, która krótko zrelacjonowała spotkanie.

Sprawozdania


Głównym organizatorem był Marcin Musiał, To człowiek energiczny, autor bloga literacko-politycznego Tylko burak nie czyta, aktywniejszy ostatnio na profilu facebookowym.
Dużą zasługą Onego człowieka jest wprowadzenie tematyki śląskiej na Kongresie Kultury w 2016 roku. Można sobie obejrzeć serię wystąpień na YouTube (moje, dosłane z Krakowa, też tam jest, dziękuję).
Emocje emocjami, ale dokumentację też trzeba zrobić.
Na spotkaniu zaprezentowano Pakt dla śląskiej godki. Zdjęcie zarchiwizowałem, bo na FB przepadnie w odmętach niepamięci.
Foto: być może Aleksander Lubina.
Sam zaś tekst wyjściowy, nieskażony cyberchochlikami drukarskimi, wyglądał tak:
MY,
niżej podpisani,
sympatię dla godki i obowiązek wobec niej z różnych
źródeł wywodzący, ludzie o różnych zapatrywaniach
na świat i życie, pełni świadomości co do roli języka
jako jądra świata, przekaźnika tożsamości, historii i
dziedzictwa, budulca przyjaźni i miłości, a zarazem
świadomi, że w świecie dynamicznie przeobrażającym
się, w którym spośród kilku tysięcy języków, duża
część ich wymrze, a przetrwają tylko języki dużych
narodów lub też te, które współegzystując obok
języka dużego narodu, w tymże narodzie znajdą
spolegliwego opiekuna, apelujemy o zrozumienie i
dalekowzroczność rządzących, obecnych i przyszłych,
a jednocześnie zobowiązujemy się do działania na
rzecz ślonskiej godki, jako fundamentu śląskiego
uniwersum.

Mamy relację Dziennika Zachodniego. Dziennikarze (Magdalena Mikrut-Majeranek) umieją w skrócie napisać, więc zacytujmy:
W debacie wzięli udział: prof. Zbigniew Kadłubek (wykładowca UŚ, śląski intelektualista, pisarz), prof. Tadeusz Sławek (literaturoznawca, były rektor UŚ), Mirosław Neinert (aktor, dyrektor Teatru Korez), Monika Rosa (posłanka na Sejm RP, Nowoczesna), Marcin Musiał (inicjator prac nad ustawą o jęz. śląskim, Nowoczesna), Ilona "Potania" Chylińska (raperka), Justyna Majerska (stowarzyszenie "Wilamowianie"), Karol Gwóźdź (poeta), Gabriel Tobor (burmistrz Radzionkowa, tłumacz Pisma Świętego), Monika Rożek i Michał Baraniok (stowarzyszenie "Szkryfka"), Marcin Melon (pisarz, autor bestsellerów po śląsku) oraz Krystian Gałuszka (poeta, dyrektor MBP w Rudzie Śląskiej).
Silesion.pl chwycił się jednego passusu i pseudosensacyjnym tytułem sugeruje, że na sali wrzał rewolucyjny / powstańczy zapał: Zróbmy czwarte powstanie śląskie.

Pojawiło się sporo głosów krytycznych. Jeden z ważniejszych opublikował Grzegorz Kulik, opracowujący śląski korpus językowy, publikujący wideobloga Chwila z gŏdkōm. Uczynił to na piśmie i w komentarzu wideo. Zarzuty były różnego kalibru, dotyczyły mankamentów technicznych (pliki wideo z wystąpieniami M. Melona i K. Gwoździa nie chciały się odtworzyć), kwestii językowych — błędów w śląskim i nadmiaru polskiego, formuły spotkania i wyraźnej obecności partii politycznej w osobie poseł Moniki Rosy z .Nowoczesnej, która ma pilotować w Sejmie RP projekt nowelizacji odpowiedniej ustawy, aby uzyskać dla języka śląskiego status języka regionalnego. W innym, własnym tonie (inspirowanym niedawnym wystąpieniem w Katowicach prof. Tomasza Wicherkiewicza) napisał Rafał Szyma. Główna myśl (dla mnie) to pochwała języka jako narzędzia komunikacji, a nie pielęgnowanego wspomnienia idyllicznych czasów:
Hermetyczny plac do ślōnskij gŏdki – „mŏwy ôd serca”, to je gynau tyn fal, kej gŏdka sie zawiyrŏ, swijŏ, traci. Prawie wtynczŏs napoczynŏ robić za postwernakularnŏ (jak żech dobrze spokopiōł te słowo), richtich mŏ trzi sztwierci do śmierci.Trza sie starać ô ta frechownŏ, wrazidlatŏ gŏdka, kerŏ prōbuje pochytać cołki świat i kerŏ funguje, durś je żywo, mŏ swojich naturalnych używŏczy. Niy ô ta, co je ino spōmniyniym (ciepłym, miyłym, cniwym, ale ino spōmniyniym) ô umartych światach, czasach a ludziach.

Treść

Wystąpienie profesora Tadeusza Sławka (nagranie amatorskie, słabo słychać, warto się wsłuchać) postawiło kwestie języka górnośląskiego w perspektywie uniwersalistycznej i najgłębiej humanistycznej. Dziesięć maksym, wyzwalających z partykularyzmu i egoizmu własnej sprawy.


Gdy umiera język, umierają słowa i myśli.
Słowo lokalne jest arką...
Słowo powszechne jest sługą konieczności... (Heidegger w tle)
Nie tylko o bogactwo języków chodzi, chodzi też o bogactwo języka, w języku...
Może ktoś to spisze i opublikuje.

Literatura i działania

Po szybkim i głębokim wystąpieniu T. Sławka moją uwagę zwróciły bardziej niż wystąpienia posłanki Moniki Rosy i Marcina Musiała dwie premiery tłumaczeniowe. Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa, zaprezentował 3 rozdział Listu św. Jakuba przełożony przez siebie na śląski, a Marcin Musiał po śląsku przedstawił początek Procesu Franza Kafki. Nie z takiego słuchowego odbioru sądzić mi o jakości tych przekładów. Być może właśnie jednym z pozytywnych owoców tego spotkania dla niektórych jest informacja o tym, że godka nie tylko do godanio służy, lecz że staje się coraz bardziej językiem literatury.
Działający w sferze artystycznej, jak Ilona „Potania” Chylińska i społecznej (stowarzyszenie Szkryfka) wnieśli powiew młodości.

Klamra. Kadłubek

Klamrą zamykającą (dla mnie, tak to zapamiętałem) było wystąpienie prof. Zbigniewa Kadłubka. Emocjonalne, lecz trzeźwe, czyli mocno ziemi się trzymające. Choć intelektualnie niełatwe.
Nagrał je Leon Swaczyna i umieścił na swoim YouTubie:

Sejmowe przemówienie Z. Kadłubka potrzebuje jeszcze lektury i komentarza. Teraz także padło wiele myśli, które muszą być na spokojnie przemyślane i zinterpretowane. Ilustruje pewne przełomy: czas śmiało mówić o języku, nie ma na co czekać, lecz trzeba wyjść do całej wspólnoty politycznej, do społeczeństwa współczesnej Polski, bo „Górny Śląsk jest gwarantem demokracji”. „Nie przekonujmy już przekonanych”... To my jesteśmy godką. Godanie po śląsku jest również gestem politycznym. Dwie dekady przespaliśmy. Politycy muszą uznać język śląski... muszą zrozumieć, że  jest to dla nas ważne... to nie jest przeciwko komuś, przeciwko Polsce... Było szczerze, poważnie, może chwilami idealistycznie (nierealistycznie). Ktoś komentował, że chodziło o lansowanie się profesora, który mentalnie przechodzi do partii .Nowoczesna Ryszarda Petru, żeby w tych czy owych wyborach... Tego akurat wrażenia nie miałem.

Nie ma podsumowania

Ze spotkania wychodziłem w nastroju dziwnym. Piszę o emocjach, bo emocje były zapowiedziane jako język interpretacji tego spotkania. Towarzyszyło mi poczucie jakiegoś niedopełnienia.
Nie był to meeting couchingowy, nie był to wiec polityczny ani też wieczorek autorski w instytucji kultury, nie była to demonstracja jedności moralno-politycznej Ślązaków. Wysłuchanie wielu głosów jednak było cenne. Debata toczy się od samego początku. Dariusz Dyrda wyszedł w trakcie. Śląskie miejsca w Internecie również dyskutują, ale tam, jak wiadomo, rozmowa może ugrząźć w szczegółach i osobistych animozjach.
To było dobre spotkanie. Dziękuję.