Saturday, January 21, 2023

Wilamowski atrakcyjny

Język wilamowski jest atrakcją, a nie czymś wstydliwym, należy więc się cieszyć z tego że harcerz ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej zadał sobie taki harc, takie zadanie,żeby po wilamowsku nauczyć się paru zdań i pozdrowić innych harcerzy.
https://www.facebook.com/organizacja.harcerzy.zhr/videos/1334595320656041/

Wednesday, October 26, 2022

Henryk Jaroszewicz, Zasady pisowni języka śląskiego, 2022

Ta książka powinna zamknąć usta oszczercom, zaślepionym zaś otworzyć oczy, przeciwnikami wstrząsnąć, a dla sceptyków być kolejnym argumentem wartym rozważenia. Czy tak się stanie, nie wiadomo, ale mamy do czynienia z podręcznikowym w każdym znaczeniu tego słowa realizowaniem się procesu kształtowania się nowego standardu językowego – języka śląskiego, jak dobrze widać na okładce.

Henryk Jaroszewicz, Zasady pisowni języka śląskiego. Studium normatywne, Siedlce: [i]WN. Wydawnictwo Naukowe IKR[i]BL, 2022. ISBN 978-83-66597-42-6

Na okładce widzimy oprócz rekomendacji recenzentki prof. Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego i recenzenta prof. Tomasza Kamuselli z University of St Andrews informacje o tym, czym ta książka jest i co w niej mogą znaleźć także nielingwiści: Podstawowe informacje o języku śląskim, zasady ortografii, słownik ortograficzny, dodatek gramatyczny.

Co się kończy, a co zaczyna?

Istnienie śląskiego języka literackiego obwieszczałem, wziąwszy do ręki książkę Mirosława Syniawy Dante i inksi. Teraz mamy do czynienia z jego porządkowaniem. Wszystko, a przynajmniej bardzo wiele zależy oczywiście od recepcji propozycji normatywnych zawartych w książce wrocławskiego slawisty wychowanego w Gliwicach. Pewne jest, że udające wystąpienia lingwistyczne popisy kabareciarzy i odwrotnie – żenujące i ludyczne bez żadnego celu wystąpienia uczonych wszelkich specjalności na temat „gwary śląskiej” jako tworzywa literatury winny się zakończyć.
Podręcznikowo, czyli tak, jak to opisują podręczniki socjolingwistyczne, opierając się na schemacie Einara Haugena:
W zasadzie całość procesu i kontrowersji przechodzenia „dialektu” do „języka”, od gwary do standardu, opisał w 1966 roku Einar Haugen w artykule Dialect, language, nation. W jego podsumowaniu wyliczone są etapy: a) wybór normy, b) kodyfikacja formy, c) ukształtowanie funkcji oraz d) akceptacja przez wspólnotę (Haugen 1980: 192). W teoretycznych opisach etapów normowania (standaryzacji) języków można zresztą wyróżnić więcej etapów. Maciej Czerwiński za Miloradem Radovanoviciem wylicza ich dziesięć, ale przyznaje, że w badaniach konkretnych tekstów i zjawisk jest to model niepraktyczny. Składają się nań:
1) selekcja (wybór dialektu-idiomu, który ma służyć jako język),
2) opis (gramatyki opisowe, słowniki),
3) kodyfikacja (wyposażenie go w środki umożliwiające komunikację),
4) elaboracja,
5) akceptacja (oficjalna i nieoficjalna),
6) implementacja,
7) ekspansja,
8) kultywacja (poprzez edukację i media),
9) ewaluacja,
10) rekonstrukcja (Czerwiński 2005: 39)

Einar Haugen, 1980, Dialekt, język, naród, przeł. Krzysztof Biskupski, [w:] Język i społeczeństwo, wybrał i wstępem opatrzył Michał Głowiński, Czytelnik, Warszawa, s. 169–194.

Marcin Czerwiński, 2005, Język – ideologia – naród. Polityka językowa w Chorwacji a język mediów, scriptum, Kraków.

Skończyć się też powinny, ale na pewno do tego nie dojdzie, publikacje, których autorki i autorzy biadają nad upadkiem śląszczyzny, zanikiem mowy, ale leseferystyczną i anarchiczną, opartą na niewiedzy amatorską grafią przyczyniają się do wytwarzania obrazu ortograficznego bezhołowia.
Silnej frakcji twierdzącej, że kontynuuje zasady pisowni Feliksa Steuera, przypadnie rola albo jedynych sprawiedliwych obrońców śląskości przed polonizującym wpływem pisowni „ślabikorzowej”, albo „frakcji rozbijackiej”, albo górnośląskich miłośników staropolskiego zwyczaju podkreślania swej pozycji za pomocą liberum veto. Nie jest rolą wpisu blogowego przewidywanie przyszłości i pouczanie użytkowników języka (górno)śląskiego o wyższości książki przemyślanej i wydanej nad konkurencyjną propozycją kodyfikacyjną. Bo tej drugiej nie ma.
Ta książka została opracowana przez naukowca i z uwzględnieniem sensownej naukowej metodologii – dobór źródeł, sprawdzenie frekwencji form było możliwe dzięki korpusowi języka śląskiego (muszę się podszkolić) i innym dość obszernym a wartościowym i obecnym w śląskiej logosferze publikacjom drukowanym oraz portalom takim jak Wachtyrz, nota bene patron medialny książki. Przy okazji podaję link do wywiadu z Henrykiem Jaroszewiczem.


Norma się utrze?

Są to pierwsze wrażenia, a nie całościowa recenzja. Jeśli sił i czasu wystarczy, może będę w stanie ją napisać. W słowniku zwraca uwagę to, że formą podstawową przymiotników jest żeńska. Wśród zasad ortograficznych można zauważyć postulowane zresztą także dla języka polskiego (m.in. przez Witolda Mańczaka i Józefa Kąsia) pisanie nazw mieszkańców miejscowości od dużej litery (np. Chorzowiŏk). W niektórych kwestiach słownik wprowadza wariantywność i oddaje głos subnormom regionalnym, np. zapis kwieci|e| wskazuje, że na części śląskiego terytorium językowego panuje typ kwieci. Będziemy obserwować zakres zachowania i kształtowania się tych subnorm, a może procesy unifikacyjne.

Jest gdzie sprawdzić

Niech mi wybaczą Czytelnicy i Autor, ale mówiąc o błędzie (oko korektora tak już działa!), podam przykład z samej książki. Najłatwiej zacząć lekturę od końca, czyli od Streszczyniŏ. Czytamy tam:
(...) decyzyje ôrtograficzne ôparte sōm atoli nojwiyncyj na autorskij analizie jynzyka, kery funguje w piśmiynnictwie tworzōnym dzisioj po ślōnsku. (s. 195)

Zastanowiły mnie dwie formy: funguje i dzisioj. Słusznie mnie zastanowiły. Na stronie 75 odnalazłem dzisioj pw. [= porównaj ze wzorcowym] dzisiej, a na stronie 78 czasownik fōngować, a więc Tłumacz sie chachn_?_ł. Znak zapytania jest w miejscu wątpliwości — czy ma tam być chachnył, chachnoł czy chachnōł. Nie wszystkie bowiem formy wszystkich koniugacji umiałem odnaleźć w skądinąd bardzo dobrze przemyślanym i czytelnie opracowanym Dodatku gramatycznym (s. 173–190).

Zachęta

Nie kwękać. To dobra, lekka, przejrzysta pomoc dla piszących. Z pewnością nie jest to ostatnie wydanie, bynajmniej też nie pierwsze, choć najdojrzalsze i najbardziej kompetentnie wykonane. Posłużmy się więc hasłem Stanisława Neblika: gŏdej, czytej, pisz. Na przekór obawom, że Śląsk i jego język przede wszystkim zanikają.




Wednesday, May 18, 2022

Umarła Maria Pańczyk-Pozdziej

Zmarła ma ogromną zasługę dla publicznego pojawienia się śląskiej mowy i tematów wcześniej niewygodnych. Zorganizował konkursy Po naszymu, czyli po śląsku.
Tak o tym pisze „Gwarek”, przypominając archiwalne wypowiedzi:

W 1971 r. została dziennikarką Radia Katowice. Pomowała śląską godkę i tradycje. Stąd między innymi emitowany w latach 1993-1999 w Telewizji Katowice cyklu programów "Sobota w Bytkowie" czy śpiewnik "Pośpiewomy po naszymu".

W 1993 roku odbyła się też pierwsza edycja konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku". To miał być konkurs gwary. Wydawało się, że jury będzie musiało wybierać pomiędzy historiami o karminadlach i modrej kapuście a wicami o Francku.

– Okazało się, że w gwarze, w języku serca, potrafią opowiedzieć znacznie więcej niż w języku literackim. Ślązacy przestali się wewnętrznie szamotać i zaczęli opowiadać historie, które często skrywali – powiedziała dziennikarzowi "Gwarka" w 2015 r. Maria Pańczyk-Pozdziej.

Gala podsumowująca pierwszą edycję odbyła się w Teatrze Śląskim w Katowicach. – To były czasy eksplozji śląskości, przyszło dwa razy więcej osób, niż mógł pomieścić teatr i każdy chciał wejść. Doszło do dantejskich scen – wspominała. – Przenieśliśmy się z galą do Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach, ale tam mogło się pomieścić 1000 osób i to dalej było za mało. Dlatego trafiliśmy do Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, gdzie jest sala z widownią na 2,5 tysiąca miejsc.

Dla wielu starszych osób przesłuchania konkursowe stały się czymś w rodzaju konfesjonału, nazywanego po śląsku suchatelnicą. – Przychodzili i opowiadali nieraz o bardzo traumatycznych przeżyciach. Jakby spowiadali się z historii, które przez lata w sobie nosili, a nie dzielili się nimi nawet z najbliższymi. Były to przeżycia wojenne, czy pustka po wyjeździe dzieci na Zachód – opowiadała Maria Pańczyk.

Wieszczono, że konkurs odejdzie do historii wraz z pewnym pokoleniem. Dlaczego? Bo gwarą mieli posługiwać się tylko ludzie starsi. Jak wspominała pomysłodawczyni, szybko okazało się, że malkontenci nie mają racji i trzeba wprowadzić kategorię dla dzieci i młodzieży. Zaczęto też przyznawać tytuł Honorowego Ślązaka Roku za zasługi dla Śląska.

Za zaangażowanie w propagowanie Śląska i Ślązaków Maria Pańczyk-Pozdziej była wielokrotnie nagradzana. Z naszych lokalnych wyróżnień to przyznawana przez powiat Nagroda Orła i Róży. Za  promowanie gwary i kultury śląskiej oraz Tarnowskich Gór otrzymała miejską nagrodę Srebrnego Skrzydła oraz tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

 Popularność przełożyła się na dobre wyniki wyborcze. Była radną Sejmiku Województwa Śląskiego od 2002 r., a w 2005 r. zdobyła mandat senatora RP. Rekordowy wynik przyniosły wybory w 2007 r., kiedy to na Marię Pańczyk-Pozdziej zagłosowało ponad 147 tysięcy wyborców.

Po 14 latach pracy w Senacie RP, w tym czterech jako wicemarszałek (2011-2015), nie wystartowała w wyborach parlamentarnych w 2019 r.

– W moim dotychczasowym biurze senatorskim przy ul. Opolskiej 1 w Tarnowskich Górach znalazła siedzibę fundacja "Po naszymu", której jestem fundatorem. Przeznaczyłam na jej powstanie różne nagrody, które przyznawano mi ostatnimi laty, w tym Nagrodę Orła i Róży, otrzymaną od samorządu powiatu tarnogórskiego w 2018 r. Celem fundacji jest propagowanie kultury i piękna gwary śląskiej w jej licznych odmianach, a ogólnie mówiąc śląskiej tożsamości, której nie powinno się odrywać od polskości – powiedziała w 2019 r. Maria Pańczyk-Pozdziej  dziennikarzowi "Gwarka".

Konkursowa „czelodka” spotykała się wielokrotnie i przyjaźniła ze swoją „Mamulką”. Zmarła senator negatywnie odnosiła się do idei języka śląskiego i niektórych jej wcieleń. Nie powinno się jednak negować wielkiego pozytywnego impulsu, jakim były wymienione wyżej inicjatywy.

Monday, April 4, 2022

Ukraińska myśl po śląsku

 Słynny dialog odbyty w języku rosyjskim szuka swojej formy po śląsku. Najpierw był cytat dokładny


Potem śląska Wikipedia utrwaliła odpowiedź Romana Hrybowa z lutego 2022 r. tak: Ruski wojynny szifje, wydupjej. Cały artykuł tutaj.
Fraza ta została wspomniana w magazynie Słówka na portalu Wyborcza.pl:
Wszyscy znający sytuację języka śląskiego, dostrzegą tu wpływ tzw. ortografii Feliksa Steuera, z wyraźną asynchroniczną miękkością po spółgłoskach wargowych. Taki zapis nie w pełni oddaje fonetykę; być może wpływ pisma zmieni wymowę i wzmoże procesy depalatalizacyjne.



Wednesday, February 23, 2022

Psychologia po śląsku

Od kilku lat tu piszę o tym, że język używany przez ludność Górnego Śląska łamie stereotypy na swój temat i wychodzi z ram podręcznikowych i leksykonowych definicji. Marzenia?

Bo jo mom marzenie (20.02.2022)


Jednym z tych stereotypów, chętnie też przejmowanych, jest twardość, czasem skrywanie uczuć, gdy są przeżywane, ale na pewno nie należy do typowego obrazu rozprawianie o wewnętrznym świecie uczuć, emocji i motywacji. Chętniej opowiada się o tych, których nie nie łamie, którzy przez 50 lat nie spóźnili się do pracy, co dzieckōm przŏli, nale przecã ô tym niy gŏdali... Zmienia się i to, choć w sposób zupełnie nieoczekiwany. Tak, po śląsku o psychologii. Napisała o tym w katowickiej Gazecie Wyborczej Michalina Bednarek w artykule Śląsko psycholożka godo po naszymu i pomaga ludziom na You Tubie.

Tytułowa psycholożka nazywa się Małgorzata Jodłowska:
„Witejcie wszyscy. Nazywom sie Małgorzata, abo Małgosia, abo Małgola, jak to u nos na Ślonsku godajom. Jest żech baba ze Ślonska i urodziła żech sie w fest ślonskym miasteczku Knurowie. A terozki miyszkom w Katowicach i bardzo przaja Ślonskowi. Uczyłażech sie za psycholożka i teroz pracuja ze ludziami. Bardzo lubia ta swoja robota, bo zawsze mie to fest interesowało, co tyż ludzie myślom i robiom i pojakymu tak myślom i robiom. I tak żech se pomyślała w pewnym momyncie, że możno o tym połosprawiać po ślonsku. A może i kto bydzie tego słuchoł? Ja bych bardzo chciała, co by se ludzie mogli pogodać o psychologiji, ale niy taki ze ksionżek, ale taki na beztydziyń. My som ludźmi i skiż tego zawsze bydymy mieć z psychologijom styczność, bo psychika kożdy mo. A dziś na sobie mom strój paradny, rozbarski, kery frelki łoblykały, jak szły na jake wielke świynto, a dziś to dlo mie jest świynto, że sie z wami, roztomili, piyrwszy raz widza. A jeszcze wom powiym, że jak fto mo taki ślonski strój u siebie w chałupie, to niych go oblyko na wielke świynta, bo to niy jes żodno gańba być Ślonzokym, to jest wielko rzecz i naszom kulturom trza sie asić, a niy kryć sie we szranku*. 
* Po prawdzie w blogu słyszę: we szofie.


Zaczęła publikowanie swego wideobloga 6 stycznia 2022 r., W Trzech Króli. Świąteczny dzień sprzyjał ubraniu się w tradycyjny strój ludowy, adekwatny do stanu cywilnego. To pewien ewenement także pod względem językowym, ponieważ faktycznie mówienie o uczuciach nieczęsto jest mocną stroną języków in statu nascendi. Tym lepiej, że w czasach zmian (choć czasy zawsze się zmieniają) wykształcone osoby łączą swoje umiejętności profesjonalne z mową domową, tradycyjną. Pozytywne zjawisko.

Autorce życzę wytrwałości, a czytelnikom i widzom wszelakich pożytków płynących z dowiedzenia się czegoś o ludzkiej (więc też swojej) psychice.

Monday, February 21, 2022

Dzień Języka Ojczystego 2022

Pragnę podzielić się z Państwem słowami zmarłego w listopadzie 2021 r. prof. Jana Wawrzyńczyka:

Wszystkie języki świata są ładne i posiadają, tak jak ich nosiciele, równe prawa, nie ma języków udoskonalonych i gorszych, ważniejszych i mniej ważnych, wszystkie służą komunikacji międzyludzkiej,  komunikacji  międzykulturowej. Wielojęzyczność  ludności  Ziemi  jest  jej  bogactwem,  utrata któregokolwiek języka Ziemię zuboża. Obrona i ochrona wielojęzyczności i wielokulturowości jest dziś, w czasach globalizacji, potrzebna.

Słowa te zostały umieszczone we wstępie do publikacji Speculum linguisticum z roku 2014. Cytuję je za wspomnieniowym artykułem prof. Katarzyny Wojan.

Najważniejsze jest, żeby swój język lubić i rozumieć, by nie popełniać morderstw w afekcie na językach innych, mniejszych, słabszych — dyskryminacja językowa boli. Językoznawstwo stara się rozumieć i objaśniać budowę i funkcjonowanie języków. Jednak Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego nie jest świętem językoznawstwa i językoznawców. Liczą się osoby tymi językami mówiące i piszące.


Wednesday, February 9, 2022

To może język śląski wprowadzić rezolucją brukselską?

 Świadomość śląska i język jako wartość. 

Bardzo ciekawe doniesienie o działaniach posła do Parlamentu Europejskiego Łukasza Kohuta: https://wiadomosci.onet.pl/slask/jezyk-slaski-bedzie-rezolucja-w-sprawie-uznania-slaskiego-za-jezyk/kfq17x2

To mało, to mało — brzmi mi w uszach głos Kory.

Friday, December 17, 2021

Biskup Galbas deklaruje śląskość

 Dotychczas, wspominał emerytowany ordynariusz opolski abp Alfons Nossol, wymagano od Ślązaków w Kościele w Polsce „narodowego wyznania wiary”. Nowy katowicki koadiutor, mający przejąć za jakiś czas władzę po arcybiskupie Wiktorze Skworcu, deklaruje znajomość śląskiego i tożsamość przynajmniej regionalną:

- Odkrywam to też jako wartość – to znaczy chciałbym wnieść do tej posługi wszystko, co jest śląskie i wszystko, co jest nieśląskie – podkreślił. - Jo je Ślonzok, po ślonsku poradza godać – powiedział arcybiskup. [Deon.pl]

 Arcybiskup Adrian Galbas SAC (pallotyn) ma imienną stronę internetową.



Thursday, October 14, 2021

Beztōż w kabarecie

Różnice językowe to nie najprostszy temat kabaretowy. Z jednej strony wygląda to na zabieg prosty, bo mówienie niestandardową polszczyzną. Nowy poziom, z elementami autoironii, w kabarecie Polsatu. Mafijne negocjacje niczym w filmach o spotkaniach Włochów z Irlandczykami w Stanach Zjednoczonych.



Nowością jest uczynienie z aplikacji tłumaczeniowej współbohaterki skeczu.
Cera, beztōż, knif, szlagry; wzajemna nieznajomość i potencjał porozumienia.

Monday, August 9, 2021

Chorzów. Po śląsku na trotuarze

 Nie byłbym sobą, gdybym nie przypomniał zapomnianych synonimów chodnika. Mówiło się nie tylko trotuar, ale i pawiment. O takich kwestiach jednak głównie opowiadam w innych miejscach, a to w Porannych Czesakach Językowych, a to w ciekawostkach Dobrego słownika. Tu głównie o językach, których status nie jest w pełni uregulowany, a jednak pojawiają się w nowych dla siebie miejscach.

Dej pozór i dej pozōr

Śląska policja w akcjach promujących bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni i na chodnikach używa starego śląskiego, wspólnego z czeskim dej pozór. Bardzo dobrze, ponieważ jest to odbierane pozytywnie przez śląskojęzycznych obywateli.

Wydział Prewencji KWP w Katowicach, we współpracy z ekspertami ds. bezpieczeństwa portalu Allegro.pl zorganizował cykl konferencji pn. „Dej pozór na zagrożenia w cyberprzestrzeni”. Spotkanie inaugurujące program odbyło się w katowickiej komendzie wojewódzkiej. Wydarzenie jest kontynuacją idei ogólnokrajowego programu „Bezpieczne Zakupy w sieci”. Swoim patronatem objął go Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.

(Źródło: policja.pl)

Dej pozór na banka, fest ruchliwo sztrasa

Konferencje to nie wszystko. Ważny jest napis na chodniku, który ma być przede wszystkim dostrzeżony przez pieszych, których wzrok jest skierowany w dół, zazwyczaj na smartfon. Podobno nazywa się smartficą lub smartwicą takie ograniczenie pola widzenia. Kilka dni temu poinformowały o tym media. Sympatyczny materiał Sandry Hajduk wyemitowały Wydarzenia Polsatu.

W Interii BAŃKA

Nie wszędzie jednak akcja się powiodła. Redakcja Interii podała materiał Polsatu, ale w tytule zamiast śląskiego słowa BANKA 'tramwaj; kolejka miejska' pojawiła się BAŃKA, czyli słowo, które się komuś skojarzyło. Być może ktoś zbyt mocno tkwi w swojej bańce językowej lub pisze na mobilnioku bez znaków diakrytycznych ;-)

Ogólnie: lepiej, z pożytkiem

Żarty żartami, prztyczki prztyczkami, ale naprawdę ważne jest, że „śląska mowa” pojawia się w przestrzeni publicznej w wersji pisanej. Trzeba docenić chorzowską inicjatywę.


Wednesday, July 28, 2021

Gazeta Wyborcza w Rybniku, rybnicka śląszczyzna w Gazecie

Zgodnie z zapowiedzią powstaje rybnicka redakcja i mutacja Gazety Wyborczej.


Jadymy! Dojechali

Nie zdążyłem poddać analizie braku zgodności wersji śląskiej z polską (uproszczenie treści)


a tu już wystartowali i nawet napisali artykuł programowy. Pozwolę sobie na „przedruk” i kilka słów z metaanalitycznych.


Nasza redakcyjo mo nowego, 31. bajtla kery sie mianuje Rybnik.Wyborcza.pl

red .
26 lipca 2021 | 18:08
Zocne Kamratki i Kamraty. Nasza gazetowo familjo Wyborcza.pl durch sie łozrosto. Noprzod przikludziylimy sie do Wałbrzycha, potym do Zokopanego i zaniydugo do Koszalina. A terozki jadymy do Rybnika.
Som my gyszpant, ale momy z tego srogo uciecha. Bydymy sie starać, cobyście i Wy na nos przibadali.
Downi, jak ftoś wybiyroł sie kajś fort to godali: Tam Cie jeszcze niy widzieli! A to niyprowda, bo katowicko Wyborczo i serwis Katowice.wyborcza.pl w Rybniku były łod downa, ino niy tak jakbymy chcieli – durch i wszyndy. Ale nos to wielce tropiyło, że niy łopisujymy wszyskego co Wos raduje i nerwuje. Toż po tym, jak my szafli miyjske portale z ważnymi łosprowkami i klachami w Bielsku-Bioły, Sosnowcu i Glywicach, prziszeł dran na Rybnik, bo pojakymu miołby być gorszy?

Rybnik to ważny plac na Wiyrchniym Ślonsku

Już downo my tego chcieli, bo Rybnik to ważny plac na Wiyrchniym Ślonsku kaj idzie mieć dobro robota, potym se pobizyngować, a nawet rajzować. I niy jes to przeca żodyn fitulityngyszeft, a jedne z 25 nojbarzi srogich miastow w cołki Polsce. Tukej godo sie niy ino ło tym co było hań downo, ale co, jak i kej bydzie. A to, cym możecie sie nojbarzi asić, to zocne, życliwe i robotne ludzie kere som twarde keby te nasze corne złoto – wongel. Ło tym durch wypisujom na blogu „Bele kaj" i majom recht.
W Rybniku wszyscy sie już sturali i chcom pozbyć sie smrodlawego luftu i inkszego giftu, ale niy żyć jak za krola Ćwiecka. Wiymy, że inksi ze zowiściom na Wos kukajom. Beztoż pragnymy być z Wami. Pisać ło tym co Wos mierzi i raduje. Niy łobyńdzie sie tyż bez łopisowania tych kerzi Wami reskiyrujom, gyszeftsmanow, szulow, placow kaj sie idzie alować i amizyrować no i Waszy erbowizny. A wszysko to szafnom ludzie stond, kerych dobrze znocie: Adrian Karpeta, do niydowna redachtor naczelny cajtonga „Nowiny" i serwisa eNnowiny.pl i Arkadiusz Biernat kery łod lot pisowoł ło Rybniku w „Dziynniku Zachodniym".
Coby być z Wami, mogymy se lajstnońć beztoż, że coroz wiyncy z Wos kupuje nasza papiorzano gazyta abo mo jom łobsztalowano we internecie kaj sie łona mianuje Wyborcza.pl. Somżeście w srogi czelodce, bo zrobiyło to już 260 tysiyncy ludzi w cołki Polsce. To niy kosztuje wiela, beztoż fto tego jeszcze niy szafnył, niych sie uwijo. My niy bydymy Wos robić za bozna ani cyganić.

Terazki jadymy do Rybnika. Znojdziecie nos pod adresym: rybnik.wyborcza.pl

Mikołaj Chrzan, szef redakcyji lokalny Gazety Wyborczej
Dariusz Kortko, redachtor naczelny Wyborczej Katowice

Język bardzo ciekawy leksykalnie. Ortografia — intuicyjna, populistyczna, bliższa Wihajstrowi do godki Barbary Szmatloch i dawnym książkom B. Dzierżawy (Utopka z Wielopola) i M. Lelonek (Cili). W równym stopniu ignoruje dążenia kodyfikacyjne zwolenników fonologicznej pisowni F. Steuera, jak i tzw. pisowni ślabikorzowej w wersji hard bądź light, obecnej choćby w pracowicie powiększanym słowniku Fojermana, S. Neblika (http://dykcjonorz.eu/). Labializacja przez ło- jest już trochę anachroniczna, ale wiele zależy od reakcji czytelników.
Gramatycznie: dziwi końcówka -iym w miejscowniku liczby pojedynczej przymiotników męskich: Wiyrchniym, Zachodniym; przejawem unifikacji ponadregionalnej jest zaimek w formie wos i nos, gdy w Rybnickiem częste was i nas, wcale nie będące świeżym polonizmem. Podobnie dopełniacz przymiotnika żeńskiego lokalny bliższy jest Małopolsce i Katowicom niż Rybnikowi.

Plus

Oczywiście na plus należy odnotować pojawienie się tekstu po śląsku być może bardziej niż okazjonalnie w gazecie dumnej z ćwierćmilionowej rzeszy prenumeratorów wersji elektronicznej. To „normalizacja” języka śląskiego w nowym, zawleczonym z Zachodu, znaczeniu ‘uznanie za normalne’.
Lubię Rybnik, powodzenia życzę przedsięwzięciu, w które zaangażował się Marek Twaróg, dziennikarz doświadczony.

Ładnie i ciekawie napisał o rybnickiej specyfice.

Friday, December 18, 2020

Co jest naukową oczywistą oczywistością?

Jako korektor i redaktor mogę o występie Rafała A. Ziemkiewicza, od niedawna youtubera, z 17 grudnia 2020 r. pt. Nie ma narodu ani języka śląskiego. To ściema, służąca kawałkowaniu Polski powiedzieć tak: stylistycznie poprawna publicystyka. Fakty i przykłady do weryfikacji. 

Punktem wyjścia jest kilka zdań Łukasza Kohuta, które skonsternowały i wyciszyły tłumaczy z polskiego w parlamencie. Pech. Pewnie akurat nie było w kabinie tych, którzy nie zmieniając swego profesjonalnego tonu, tłumaczyliby płynnie ze śląskiego. Rozpisywały się o tym media, hojnie i wbrew temu, o co chodziło parlamentarzyście, szafując pojęciem „gwara śląska”.

Źródło: Polsat News

Wprawdzie Ziemkiewicz mówi „jako kształcony językoznawca powiem” i mówi, a raczej plecie, co mu się ostało w głowie ze studiów polonistycznych, ale wypowiedź jego realizuje głównie funkcję perswazyjną, tumani i przestrasza. Gdyby autor chciał swoją tyradę przeciwko „ślązakowcom” i „rasiowcom” (zauważmy, że Łukasz Kohut został posłem do Parlamentu Europejskiego z listy Wiosny Roberta Biedronia, nie z RAŚ, Śląskiej Partii Regionalnej ani partii Ślonzoki Razem, w dużej mierze dzięki własnej pracowitości i mirowi, który miał wśród wyborców w swoim okręgu jako młody, dynamiczny, przejrzysty, komunikatywny działacz społeczny, związany np. z edukacyjną organizacją pozarządową DURŚ) wydrukować, musiałby ją gruntownie przerobić.


Sądzę, że Kaszubów zainteresują liczne wpływy bałtyckie w ich — być może, niech im będzie — języku. Argumentem naukowym przeciwko mówieniu i myśleniu o śląszczyźnie jako języku ma być publicystyczna i emocjonalna wypowiedź prof. Jana Miodka. Mówienie o dyftongach jako jakimś ewenemencie kaszubskim jest kompromitujące, zwłaszcza że najwięcej jest ich w Wielkopolsce, a Wielkopolanom nikt nie zarzuca, iż jakoś nie w pełni polska jest ich mowa, cóż dopiero tożsamość. Błędy, anachronizmy, niechęć.

Uważam, że istnienie języka śląskiego uczciwie można przedstawiać jako kwestię dyskusyjną i opisywać np. w kategoriach literaryzacji, deterytorializacji i konwergencji dialektu/dialektów, ale nie za pomocą demagogii i komunikowania swej awersji, podawania historycznych uproszczeń jako niezbitych faktów mających jedyną interpretację.
Dużo bardziej ryzykowne z punktu widzenia racjonalności i etyki jest oświadczanie komuś, że nie ma prawa odczuwać swojej tożsamości rodzinnej, środowiskowej, etnicznej jako innej niż polska, graniczącej z polską, częściowo lub całościowo polskiej, lecz z silnym komponentem regionalnym, nieznanym nieśląskim Polakom, ale też jako niepolskiej.
Złożoność kwestii śląskich, tożsamościowych, społecznych, gospodarczych fascynuje licznych autorów. W ostatnich miesiącach ukazały się co najmniej dwie niezłe książki drążące te zagadnienia, do nich więc możemy odesłać siebie nawzajem i buńczucznie prezentującego swą ignorancję warszawskiego publicystę. Jedną z nich jest Kajś Zbigniewa Rokity, Wołowiec: Wyd. Czarne, 2020. Autor z równą dociekliwością pyta, opisuje i eksploruje własną świadomość, pamięć, przekonania i przesądy. Takie zabiegi polecam każdemu i zawsze.

Ziemkiewicz, nieźle obeznany z polską historią XX wieku, w wypowiedziach o historii Śląska się kompromituje. Myli Łambinowice ze Świętochłowicami, ignoruje współczesne prace historyków o latach 1918–1922. Współczesnej emancypacji języka śląskiego nie da się objaśnić przywoływaniem Myśli nowoczesnego Polaka.

Proszę mnie nie posądzać o chęć publicystycznego mierzenia się z Ziemkiewiczem. Nie zamierzam też się wdawać w sąd nad wszystkimi jego poglądami i tweetami. Niemniej jednak gdyby ktoś chciał się zapoznać ze stanem lingwistycznej refleksji nad procesami powstawania „nowych” języków słowiańskich, objaśnianymi w sposób bardziej złożony niż sugerowanie przemożnego wpływu niemieckich pieniędzy, jak to czyni RAZ, niechże sięgnie choćby do nowej publikacji Henryka Jaroszewicza w nobliwym (i recenzowanym) poznańskim piśmie „Slavia Occidentalis”: Krytyka prób emancypacji śląszczyzny. Płaszczyzna naukowa (lingwistyczna). Wystarczy, żeby przestać fanzolić.

Co mówił Łukasz Kohut o inicjatywie Minority SafePack? Proszę posłuchać i poczytać (przydałaby się korekta w napisach):


https://twitter.com/i/status/1338884713365327873

Z jakich pozycji to piszę? Własnych, przy biurku w Krakowie. Czy mam osobiste związki z posłem Kohutem? Tak, zrobił mi kiedyś ładne zdjęcie w Niewiadomiu, ale mi zginęło.

Friday, December 4, 2020

Andersen po lasowiacku

 Czyli odradzanie się gwar i ich przeskakiwanie w nowe miejsca, role i spotkania ze światową klasyką to zjawisko systemowe i powszechne, niezależne od tendencji politycznych — to próba dodania wigoru mowie pradziadków i prababek.

Andersen po lasowiacku

Echo Dnia informuje, że Królowa Śniegu dzięki animującemu fanpejdż Kocham Tarnobrzeg 23-letniemu Karolowi Kaścynemu Bednarskiemu zabrzmiała po lasowiacku.
🔵 Długo nie pisałem, ale pracowałem nad ważnym projektem. Przetłumaczyłem dla was "Królową śniegu" Andersena na gwarę lasowiacką. Planuję tłumaczyć dużo więcej tekstów kultury, żeby dalej pielęgnować naszą mowę i dostarczać wam trochę darmowej kultury w internecie. W tym celu założyłem swoją stronę internetową, gdzie te teksty będą umieszczane. Pozdrawiam cieplutko!
🟡 Dugo niy pisołem, ale to latygo, aze pracowołem nad ciazkim projektam. Przełozył byłem la was "Królowo śniygu" Andersena na lasowiocko mowe. Planuje dalyj przekłodać wiela wiyncyj techstów kultury, coby dalyj pielegnowoć naso mowe i dostarcać wam trochiy darmowyj kultury we internecie. Po to załozył byłem swojo strone internetowo, kaj te techsty bede zamiescoł. Pozdrowiom cieplutajko!

Fragment tekstu

Tradycyjne hasło gwara w literaturze uzupełnić więc należy nową gwarą i nową literaturą:

I. Guślorskie luśtyrko

Zył se dawniajko tymu bardzok złoślywy guślorz. Cało jygo uciecho było robić na złoś ludziom, ze wsyskiygo sie wyśmiywać i na kozno rzec bacyć z jag najgorsyj strony.

Wymyślył wreście i zrobił tagie śtućne luśtyrko, bo wsyskie rzecy piankne i dobre wyglodały w nim brzydko, a nawyt śmiysnie, latygo aze były pobykrzywiane, zmyśne, niywyraźne — za to złe rzecy widno było w nim doskonale.

Latygo właśnie cały świat w tym luśtyrecku był brzydki i zły, i nic w tym świycie niy było pianknygo. Guślorz chlaskał we dłonie i śmiał sie gośno ze swojich zartów, a źli jygo ucniowie porwali luśtyrecko i biygali z nim wsandy, podstawiajoc je ludziom niyspodzianie przed ocy i ciesyli sie, i śmiali, kiej zlykniony cowiek zasłaniał ocy renko; a potym niyroz sam niy wiydział, chtóry świat jes tym prowdziwym: cy tyn, chtóry bacy na co dziaj, cy tamtyn, chtóry pobacył w zaklatym luśtyrecku? (Źródło: kochamtarnobrzeg.com)

Bomba dźwiękowa

A teraz następna sensacja: audiobook z profesjonalnym głosem, i to czyim!

Hej! Pamiatata tyn mój przekład Królowyj Śniygu Andersena na lasowiocko mowe, chtóry zem rzucił wczora haw na fanpeja? Chce wam powiedzieć, aze bedzie go mozno odsuchać we formie audiobooka cytanygo bez Beate Jewiarz. La tych, chtórzy niy znajo po nazwisku – domyślom sie, aze wiynksość z was moze znać głos pani Beaty z gry komputerowyj Wiedźmin 3: Dziki Gon, kaj achtorka wcielyła sie we role Yennefer z Vengerbergu. Audiobook bedzie dostenpny za darmo, piyrso cenś opublikuje piyrsygo grudnia o 11:00, a kozno kolyjno bede publikowoł co trzy dni o tym samym casie, tag wienc subskrybujta kanał, coby być na casie ze wsyskim. La tych, chtórzy przegapili mój wcorajsy post, kaj udostenpniłem calusiajki techst – tyn przekład baśni Andersena jes adaptacjo kulturowo. Jes to tagi specyfićny rodzaj przekłodu, kaj przekłodawa niy tyko mowe, ale i wsyskie okolicności, tag coby pasowoły do docylowych. Latygo bohaterowie miyskajo we Tarnobrzegu przy Placu Cerwonym. I niy noso juz tych egzotycnych jimion; Kaja i Gerde zastenpujo tu Krzyś i Salomejka. Dziywcynka mo tagie jimie, a niy jinse bo achcja mo miyjsce we dawnym Tarnobrzegu, kaj coś ponad połowa miyskajców to byli Zydzi. Zachencam wsyskich jesce roz do śledzenia całygo projektu, pozdrowiam cieplutajko! (Kocham Tarnobrzeg, Facebook)
Zapraszam serdecznie do wysłuchania pierwszego rozdziału Królowej Śniegu Andersena w wersji lasowiackiej. Tę nieco “zlasowiacyzowaną” wersję historii przeczyta dla was Beata Jewiarz, której głos możecie znać z gry komputerowej Wiedźmin 3: Dziki Gon, gdzie aktorka wcieliła się w rolę Yennefer z Vengerbergu. Miłego słuchania! (Kocham Tarnobrzeg, Facebook)

Pierwsza ocena

Czy jest idealnie? Nie. Oczywiście są pewne niekonsekwencje zapisu, które przenosi w sferę audio dobra dykcyjnie i gwarowo aktorka. Cenne jest w jej czytaniu to, że dobrze słychać ly, nie dziwi jej, że odpowiednikiem ę bywa a, choć sam tekst chwilami zbyt bliski jest polszczyźnie ogólnej. To była ocena pierwszego rozdziału audiobooka usłyszanego. A sam tekst? Można dyskutować, czy trzeba pisać jag, czy faktycznie tagi jest powszechne, czy imiesłowy literackie polskie mają rację bytu w lasowiackim literackim, ale większość cech oddano wiernie, a i literackiego polotu przetransponowano na gwarę niemało.

Zamias jednygo luśtyrka, były jich tera myliony; rozprosyły sie wsandy, a w koznym najmniyjsym kawołecku, chocia drobnym jag ziorko piasku, widno było świat cały śkaradny, śmiysny, bykrzywiony. Jeźli tagi prosek wpod komu do oka, to cowiek tyn wsysko juz bacył zmiynione i niy móg dostrzec koło siebie nic dobrygo, nic pianknygo! Za to najgorse rzecy bacył jaśniajko i wyraźnie, wienc wsysko było la niygo złe.

Gorzyj jesce, jeźli okrusynka luśtyrka wpoda komu do serca. Niescaślywy tracił ucucie: serce jygo stawało sie kawołkiym lodu, nikogusiajko kochać niy móg, wsyskie ludzie były la niygo obcymy, obojatnymy.

Z wiynksych kawołków porobiono syby, z jinsych śkła do okularów, a mnóswo jesce kronzyło w powiytrzu — wiater je roznosił wcioz dalyj i dalyj, i coroz wiyncyj ludzi stawało sie niescaślywymi kalykami.

A tagich pyłków ciogle jesce pełno i pobacywa, co z tygo wynikneno.

Posłuchojwa dzisioj, cy bedzie drugo cajś. 

 

 

 

 

Tuesday, December 1, 2020

Telewizja śniadaniowa widzi dzieło, nie problem

 Grzegorz Kulik, tłumacz na śląski Alice’s Adventures in Wonderland rozprawiał ze swadą po śląsku w studiu Dzień Dobry TVN. Bardzo to optymistycznie i otwarcie wyglądało.:

Do obejrzenia i poczytania: https://dziendobry.tvn.pl/a/powrot-dialektu-slaskiego-i-goralskiego-w-polsce

Wraz z bytomskim przekłodoczym wystąpił Bartłomiej Kuraś, który stworzył podhalańską wersję przygód wojów Kajka i Kokosza.

Przihody ôd Alicyje we Kraju Dziwōw już wkrótce będą rozsyłane. Można je zamawiać u Wydawcy: Silesia Progress.



Monday, October 5, 2020

Przed nowym spisem powszechnym w Polsce

 Pewnie nie śledzę dostatecznie uważnie górnośląskiego życia społeczno-politycznego, bo mi unknęła informacja o powstaniu Rady Śląskiej. Ale dotarł do mnie via Facebook post opublikowany przez Andrzeja Rocznioka, a podpisany przez organizację Ślonzoki Razem.

W dniu 29 września Rada Śląska powołała Społeczny Komitet na Rzecz Języka Śląskiego i Narodowości Śląskiej w Spisie Powszechnym.
W skład Społecznego Komitetu może wejść każda osoba, każde środowisko, każdy który chce wesprzeć działania na rzecz języka śląskiego i narodowości śląskiej w Spisie Powszechnym.
W Spisie Powszechnym w 2002 r. przynależność do narodu śląskiego zadeklarowało 173,2 tys. osób, a używanie języka śląskiego 56,6 tys. osób. Wspólne działania doprowadziły, że w 2011 r. przynależność do narodowości śląskiej potwierdziło 847 tys. Ślązaków a 509 tys. przyznawało się do używania języka śląskiego.
Chociaż Spis Powszechny odbędzie się od 1 kwietnia do 30 czerwca 2021 r., to już teraz trzeba zacząć się mobilizować. Mając na uwadze, że tylko wspólne działania pozwolą powiększyć ilość osób przyznających się do bycia Ślązakiem oraz mówiących po śląsku, dlatego też zachęcamy wszystkich do wspólnego działania.
Ślonzoki Razem
Tu odnotowuję, że powstał Społeczny Komitet na Rzecz Języka Śląskiego i Narodowości Śląskiej w Spisie Powszechnym. Co będzie dalej?

Thursday, September 17, 2020

Szczepan Twardoch — wieszcz zdystansowany

 Szczepan Twardoch jest jednym z ciekawszych śląskich głosów. Nie obejmuje jednak rządu dusz, bo też i nikt mu go nie daje, ale nie chce się też w żadnym stopniu przypodobać swoim krajanom. Oto przykład z nowego wystąpienia w Żorach, opisanego przez Marcina Musiała w katowickiej wersji Gazety Wyborczej.

Bardzo popularna jest wśród Ślązaków opowiastka o tym, że na Śląsku nie używano przekleństw aż do momentu, gdy pojawili się na nim gorole. Mnóstwo jest takich autotematycznych bzdur, w które Ślązacy wolą wierzyć, zamiast spróbować zdefiniować siebie w kontakcie z rzeczywistością - przekonywał śląski pisarz.

Niemała zasługa w sformułowaniu tej konstatacji leży po stronie autorek publikacji Ty bestya, ty kamelo

Wednesday, August 12, 2020

Demonstracje z hasłami po śląsku

Nie jestem socjologiem, więc zamiast punktów i podziałów po prostu napiszę: jest kolejny obszar, gdzie pojawiają się teksty śląskie.

To demonstracje antydyskryminacyjne, „progresywne” (opresyjny cudzysłów purystyczny), sprzeciwiające się wykluczającemu językowi i niektórym akcjom policyjnym w odniesieniu do osób 
„niebinarnych” i innych (cudzysłów niepewności terminologicznej).

W Katowicach, dzięki inicjatywie i wysiłkom Marcina Musiała pojawiły się hasła po śląsku.


Jest też na blogu Tylko burak nie czyta materiał wideo: https://www.facebook.com/tylkoburaknieczyta/videos/1511244719047954

To jedna z klatek



Wednesday, July 29, 2020

Janko Muzykant po śląsku

Grzegorz Kulik, człowiek niebywałej skromności i niespożytej energii, wraz z doświadczeniem nabiera tłumaczeniowego rozpędu.
Oto parę dni temu zaprezentował Janka Muzykanta Henryka Sienkiewicza w przekładzie na literacki standaryzujący się śląski. Ciekawe są uwagi tłumacza, interesujący dobór stylów oddających gawędę narratora i mowę bohaterów.

Karlus to bōł barzo mało talyntny i jak wiejske dziycioki przi godce z ludźmi palec do gymby wrażoł. Niy ôbiecowali sie ani ludzie, iże sie wychowie, a jeszcze mynij, coby matka mogła doczekać sie z niego pociechy, bo i do roboty bōł nicpotok. Niy wiadōmo, skōnd sie to take ulyngło, ale na jedna rzecz bōł ino przepadzity, to je na granie. Wszyńdzie tyż je słyszoł, a jak ino trocha podrōs, tak już ô niczym inkszym niy myśloł. Szoł, bywało, do boru za gadzinōm abo z dwojokami na jagody, to sie wrōciōł bez jagōd i bebloł:

— Mamulko! Tak coś w borze „grlało”. Ojeje!

A matka na to:

— Zagrōm ci, zagrōm! Niy bōj sie!

Tōż niyroz robiyła mu warzeszo muzyka. Karlus krziczoł, ôbiecowoł, iże już niy bydzie, a taki myśloł, iże tam coś w borze grało… Co? A bo ôn wiedzioł?… Sosny, buki, brzeziok, wilgwy, wszysko grało: cołki bōr, i basta!

Echo tyż… W polu grała mu bulica, w sadku pod chałpōm ćwiyrkały wrōble, aże sie wiśnie trzynsły! Wieczōr suchoł wszyjskich głosōw, jake sōm na wsi, i pewnikym myśloł sie, iże cołko wieś gro. Jak go posłali do roboty, coby gnōj rozciepowoł, to mu nawet wiater groł we widłach.

Ôboczōł go tak roz karbowy stoć ze rozciepanōm szopōm i suchać wiatru we drzewiannych widłach… ôboczōł, chyciōł za rzymiyń i doł mu dobro pamiōntka. Ale na co sie to zdało! Nazywali go ludzie „Jōnek muzykant”!… Na wiosna uciykoł z dōmu kryńcić flyjtki kole strumiynia. Nocami, kej żaby zaczynały rzegotać, krzōnstki na łōnkach krzyńścić, bōnki po rosie brōnczeć; kej kokoty pioły po zopociach, to ôn spać niy mōg, ino suchoł i Bōg jedyn wiy, jake ôn i w tym nawet słyszoł granie… Do kościoła matka niy mogła go brać, bo jak, bywało, zahuczōm ôrgany abo zaśpiywajōm słodkim głosym, to dziecku ôczy tak mgłōm zachodzōm, choby już niy z tego świata patrziły…

Dla przypomnienia — po polsku

Był to chłopak nierozgarnięty bardzo i jak wiejskie dzieciaki przy rozmowie z ludźmi palec do gęby wkładający. Nie obiecywali sobie nawet ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, żeby matka mogła doczekać się z niego pociechy, bo i do roboty był ladaco. Nie wiadomo, skąd się to takie ulęgło, ale na jedną rzecz był tylko łapczywy, to jest na granie. Wszędzie też je słyszał, a jak tylko trochę podrósł, tak już o niczym innym nie myślał. Pójdzie, bywało, do boru za bydłem albo z dwojakami na jagody, to się wróci bez jagód i mówi szepleniąc:

— Matulu! Tak ci coś w boru „grlało”. Oj! Oj!

A matka na to:

— Zagram ci ja, zagram! Nie bój się!

Jakoż czasem sprawiała mu warząchwią muzykę. Chłopak krzyczał, obiecywał, że już nie będzie, a taki myślał, że tam coś w boru grało... Co? Albo on wiedział?... Sosny, buki, brzezina, wilgi, wszystko grało: cały bór, i basta!

Echo też... W polu grała mu bylica, w sadku pod chałupą ćwirkotały wróble, aż się wiśnie trzęsły! Wieczorami słuchiwał wszystkich głosów, jakie są na wsi, i pewno myślał sobie, że cała wieś gra. Jak posłali go do roboty, żeby gnój rozrzucał, to mu nawet wiatr grał w widłach.

Zobaczył go tak raz karbowy, stojącego z rozrzuconą czupryną i słuchającego wiatru w drewnianych widłach... zobaczył i odpasawszy rzemyka dał mu dobrą pamiątkę. Ale na co się to zdało! Nazywali go ludzie „Janko Muzykant”!... Wiosną uciekał z domu kręcić fujarki wedle strugi. Nocami, gdy żaby zaczynały rzechotać, derkacze na łąkach derkotać, bąki po rosie burczyć; gdy koguty piały po zapłociach, to on spać nie mógł, tylko słuchał i Bóg go jeden wie, jakie on i w tym nawet słyszał granie... Do kościoła matka nie mogła go brać, bo jak, bywało, zahuczą organy lub zaśpiewają słodkim głosem, to dziecku oczy tak mgłą zachodzą, jakby już nie z tego świata patrzyły... (Źródło)


Moje zastrzeżenia budzi ćwiyrkały wrōble, ale o tym kiedy indziej.
Całość tekstu Sienkiewicza po śląsku jest TUTAJ. Można od razu posłuchać interpretacji tłumacza:

Po śląsku w Rabce-Zdroju

Już za kilka dni tłumacza będzie można spotkać w Rabce na festiwalu Jemy borówki na polu, podczas którego wiele się mówi o zróżnicowaniu językowego krajobrazu Rzeczypospolitej Polskiej.
W tym roku Rabka jest wszędzie, bo niszowe spotkanie będzie transmitowane online.
31 lipca, piątek
 16:00 Zobacz

Kubuś Puchatek po polsku, śląsku i góralsku oraz rozmowa o sztuce przekładu.

Udział biorą: Piotr Krasnowolski, Grzegorz Kulik, Michał Rusinek, Stanisława Trebunia-StaszelProwadzenie: Barbara Gawryluk    

Warto więc odnotować termin i przypominajkę (fejsbukową) ustawić.
Jemy borówki na polu - Czyli wakacyjne spotkania z językiem polskim